Już w czwartej minucie Aleksiei Goncharevich zagrał do... Piotra Packa. Gracz gości wpadł w pole karne, ale kiedy szykował się do strzału, z równowagi wytrącił go Bohdan Kryvolapov. Karnego nie było, bo futbolówkę przejął Ezana Kahsay. Jego próba została jednak zablokowana.
Po rzucie rożnym Rafał Król odegrał głową do Kahsaya, a „Izi” z kilku metrów trafił prosto w bramkarza. Kilkadziesiąt sekund później celny strzał oddał Pacek, ale Anton Alfimov był na posterunku.
W dziewiątej minucie bardzo dobrą okazję miał z kolei Adam Nowak. Chociaż kąt był ostry, to zabrakło centymetrów, aby przyjezdni cieszyli się z gola. W tym wypadku na przeszkodzie stanął jednak słupek.
Kolejne fragmenty? Nadal dominacja drużyny Daniela Koczona. Rafał Król dwa razy uderzył z rzutów wolnych. A druga próba nieznacznie minęła bramkę przeciwnika.
Skoro marnujesz tyle doskonałych okazji, to prosisz się o kłopoty. Tak było w Biłgoraju. W 21 minucie Jakub Bednara zagrał pod nogi rywali, którzy wyszli z szybkim atakiem. Kapitalnie akcję gospodarzy rozwiązał Michał Wachowicz. Kiedy był już w szesnastce, to nie strzelał, tylko wyłożył futbolówkę do jeszcze lepiej ustawionego kolegi. Bartłomiej Poleszak z zimną krwią kopnął obok Macieja Śliwki i dał Ładzie prowadzenie.
Później Lublinianka nadal dominowała, była ciągle przy piłce i miała kolejne szanse na gole. Zespół z Biłgoraja praktycznie nie grał w ataku pozycyjnym, często ratował się wybiciem piłki do przodu na uwolnienie.
W 27 minucie do wyrównania powinien doprowadzić Kahsay. Po wrzutce Packa „Izi” stał dokładnie na wprost bramki. Jakimś cudem z kilku metrów strzelił jednak głową obok słupka.
Minęła chwilka i Anton Alvimov fatalnie wznowił grę – oddał piłkę za darmo rywalom, Kahsay zagrał do prawej flanki, a tam znalazł się Adrian Leszczyński. Strzelił źle i prosto w ręce bramkarza. Goście reklamowali, że ich kolega był popychany. Chyba jednak za lekko, żeby podyktować karnego.
Końcówka pierwszej połowy, to dwie „setki” gości. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kahsay, praktycznie z metra nie trafił w piłkę głową, tylko odbił ją barkiem. Na koniec Jakub Sobstyl dołączył do grona pudłujących – wpadł w pole karne, ale uderzył obok słupka.
Druga połowa wyglądała inaczej
W drugiej połowie im dalej w las, tym więcej do powiedzenia miała drużyna Marcina Zająca. Początkowo przyjezdni nadal przeważali, chociaż brakowało już tak klarownych okazji. W 59 minucie powinno być za to 2:0.
Alan Duma w dobrej sytuacji nie strzelał, tylko zagrał do środka. Tam piłkę sprytnie przepuścił Krystian Ziętek. Dzięki temu, w doskonałej sytuacji znalazł się Cezary Pęcak. Rezerwowy Łady uderzył jednak prosto w bramkarza. Lublinianka odpowiedziała strzałami z dystansu: Króla i Leszczyńskiego. Alfimov miał duży problem zwłaszcza z tym drugim uderzeniem.
Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem furę szczęścia miał Damian Pachuta. Kiedy próbował wybić piłkę, trafił w biegnącego do niego Dumę. Futbolówka odbiła się w kierunku bramki, ale zamiast w siatce wylądowała na słupku.
Po zawodach było dziesięć minut później. Świetnie grę, dalekim wyrzutem wznowił Alfimov. Miłosz Kutyła zagrał do Patryka Czułowskiego, a ten do Kacpra Zarczuka. Nastolatek miał rywala na plecach, ogólnie nie najłatwiejszą sytuację, a mimo to potrafił uderzyć do siatki na 2:0. A przy okazji, mimo niewielu minut gry, zdobyć już swojego piątego gola w tym sezonie.
W końcówce ekipa z Biłgoraja mogła dobić bezradnego przeciwnika. Duma zmarnował „setkę”, a po strzale Zarczuka z linii piłkę odbił Pachuta.
Łada 1045 Biłgoraj – Lublinianka 2:0 (1:0)
Bramki: Poleszak (21), Zarczuk (85).
Łada: Alfimov – Goncharevich, Futa, Figiel, Pytka, Kryvolapov, Ziętek (84 Czułowski), Yanchuk (63 Kutyła), Wachowicz (56 Duma), Poleszak (56 Pęcak), Dorosz (77 Zarczuk).
Lublinianka: Śliwka – Drozd, Janiszek, Bednara, Nowak (78 Misiurek), Król, Popiołek, Sobstyl (66 Pachuta), Pacek (66 Kowalsky), Kahsay (73 Stefańczyk), Leszczyński (78 Delmanowicz).

Komentarze