Bez goli do przerwy
Wiślanie na pewno nie są ulubionym rywalem dla drużyny trenera Ireneusza Pietrzykowskiego. W poprzednim sezonie ten zespół potrafił wygrać w Chełmie 2:1. W sobotę również zanosiło się na ciężary. Pierwsza połowa nie dostarczyła zbyt wielu emocji. Miejscowi mogli się pokusić o bramkę jednak dwie niezłe sytuacje zmarnował Paweł Tomczyk.
Faul na bramkarzu?
Druga część zawodów też długo układała się na bezbramkowy remis. Piłkarze obu ekip postanowili jednak wynagrodzić kibicom oczekiwanie na bramki. W 70 minucie niespodziewanie zrobiło się 0:1. I to w kontrowersyjnych okolicznościach.
Maciej Jania wrzucił piłkę z lewego skrzydła w pole karne. Adam Wilk wyszedł poza piątkę, żeby zażegnać niebezpieczeństwo. Życie utrudnił mu jednak Mateusz Jarzynka, który z impetem wpadł w bramkarza, przez co ten wypuścił piłkę. Jarzynka skorzystał z okazji i huknął do „pustaka”.
Biało-zieloni od razu ruszyli do sędziego reklamując przewinienie. Arbiter nie dopatrzył się jednak faulu. Z jednej strony sytuacja miała miejsce poza piątką, a do tego obrońca Wiślan był odwrócony tyłem, więc skupiony na futbolówce, a nie na bramkarzu.
Z drugiej mocno wpadł w rywala, a na dodatek chyba popracował jeszcze trochę łokciem. Pewnie w dziesięciu takich przypadkach mielibyśmy po pięć decyzji w jedną i drugą stronę. Tym razem sędzia wskazał na środek boiska, a w Chełmie zapachniało niespodzianką.
„Pawka” odwrócił wynik
Chełmianka miała jeszcze około 20 minut, żeby odwrócić losy spotkania. Trzeba przyznać, że błyskawicznie zabrała się do pracy. Kilka chwil później Tomczyk wywalczył karnego i sam zamienił go na gola. W 80 minucie po raz drugi wziął na siebie odpowiedzialność i ponownie z „wapna” wyprowadził biało-zielonych na prowadzenie. Tym razem faulowany był Piotr Cichocki.
W końcówce nie brakowało nerwów, ale gospodarze jednak dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka. A to był dla nich już dwunasty komplet punktów w tym sezonie. Za tydzień lider tabeli zagra w Jarosławiu z tamtejszym JKS.
– Dużo emocji na pewno, pierwsza połowa bardziej szachowa. Obie drużyny dość dobrze broniły. My mieliśmy stuprocentową sytuację Pawła Tomczyka, a przeciwnik mimo że nie miał „setki”, to też był groźny. Widać było, że to mocno zamknięty mecz. Po przerwie było więcej przestrzeni i możliwości. Super to wyciągnęliśmy z 0:1 na 2:1 i to z takim przeciwnikiem. Podkreślam, że Wiślanie, to drużyna znajdująca się w grze o awans. Super, że się udało, że Paweł wytrzymał ciśnienie i dwa razy trafił z rzutów karnych – cieszy się Ireneusz Pietrzykowski.
Chełmianka – Wiślanie Skawina 2:1 (0:0)
Bramki: Tomczyk (74, 80-obie z karnych) – Jarzynka (70).
Chełmianka: Wilk – P. Cichocki, M. Cichocki, Jakubowski, Urban (83 Wójcicki), Abate (83 Wiatrak), Idziak (65 Kucharczyk), Banaszewski, Kuzdra, Okoniewski (65 Krawczun), Tomczyk.

Komentarze