Reklama
Pozostały tylko zgliszcza
Groźnie wyglądający pożar wybuchł około godziny 20 przy bialskiej ulicy Szymanowskiego Paliła się drewniana szopa kryta papą.
- 03.01.2003 15:28
- Oglądałem spokojnie telewizję, gdy w pewnym momencie usłyszałem straszliwy huk. Nie wiedziałem co się dzieje. Wybiegłem na balkon i wtedy zobaczyłem płonący budynek u sąsiada - relacjonuje jeden z mieszkańców. Jak się okazało wybuchł bak w samochodzie ford sierra, który był zaparkowany wewnątrz zabudowania. Razem z pojazdem spalił się motorower oraz całe wyposażenie szopy.
- Wszystko wyglądało dosyć niebezpiecznie, ponieważ drewniana szopa sąsiadowała bezpośrednio z kilkoma budynkami i istniała realna groźba przeniesienia ognia na inne zabudowania. Na szczęście w miarę szybko udało się nam opanować sytuację - powiedział Dziennikowi tuż po zakończonej akcji jeden ze strażaków.
- Prawdopodobną przyczyną wybuchu pożaru była awaria instalacji elektrycznej. Jednak nie możemy wykluczyć również innych ewentualności - mówi Zbigniew Lisiecki, rzecznik bialskiej KMP. W nocnym zdarzeniu, które miało miejsce w czwartek nikt nie odniósł obrażeń. Właściciel straty oszacował na prawie 6 tysięcy złotych.
Reklama













Komentarze