Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oflagowane strażnice

Jednostka straży pożarnej w Łosicach przyłączyła się do protestu dopiero w poniedziałek. W Białej Podlaskiej podjęto go dwa tygodnie temu. Przebieg akcji na Podlasiu ma taki sam charakter jak w całym kraju.
- Polega ona na oflagowaniu budynków i pojazdów flagami związków zawodowych oraz ograniczeniu prac gospodarczych na terenie jednostki - tłumaczy Mirosław Panasiuk, przewodniczący komitetu protestacyjnego w Białej Podlaskiej, który na podstawie przeprowadzonej wśród strażaków ankiety twierdzi, iż protest ma tu 95 procent zwolenników W ten sam sposób swoje poparcie dla akcji manifestują jednostki straży w Radzyniu Podlaskim, Parczewie i Łosicach. - Wypełniamy zalecenia komisji wojewódzkiej, z których się nie wyłamujemy, gdyż przedstawione postulaty są jak najbardziej słuszne. Upominamy się o to, co zostało nam obiecane jeszcze w 1997 roku, kiedy to ówczesny rząd zadeklarował stopniowe wyrównywanie naszych wynagrodzeń z policyjnymi - wyjaśnia Krzysztof Borysiuk, przedstawiciel protestujących strażaków w Parczewie. Zdaniem Marka Dziubana, rzecznika prasowego PSP w Łosicach, strażacy i tak długo czekali na realizację postanowień, na wykonanie których rząd miał czas do końca 2002 roku. - Tą akcją chcieliśmy po części przypomnieć o sobie i nagłośnić całą sprawę - wyjaśnia Marek Dziuban. Na tą samą kwestię zwraca uwagę Mirosław Panasiuk, twierdząc że - Akcja już odniosła nieznaczny skutek, gdyż dopiero po jej rozpoczęciu rząd zdecydował się przystąpić do rozmów. Jaki będzie ich rezultat - trudno powiedzieć. W swoich postulatach strażacy zawarli nie tylko kwestie wynagrodzeń, ale także godzin pracy i jej charakter. - Trybunał Konstytucyjny ma rozstrzygnąć czy nasze 216 godzin pracy tygodniowo jest zgodne z konstytucją. Ustawowo bowiem przewidziane jest 168 godzin, jeśli więc różnicę potraktować jako nadgodziny, to powinniśmy otrzymać za to wynagrodzenie - stwierdza Marek Dziuban. Przedstawiciele wszystkich jednostek straży pożarnej na Podlasiu podkreślają, iż akcja nie przekłada się na zmniejszenie wydajności ich pracy, gdyż jej manifestacja nie wiąże się z zaniechaniem podejmowania działań ratowniczych. - Działania takie są nadal podejmowane, i wszyscy normalnie pracujemy - uspokaja młodszy aspirant Dariusz Gomułka z KP PSP w Radzyniu Podlaskim.•

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama