Żona od sądu
Może powinienem teraz domagać się spełnienia obowiązków małżeńskich – żartował wczoraj 34-letni Leszek z Radzynia Podlaskiego, bezdzietny kawaler, który w uzasadnieniu sądowego wyroku wyczytał, że ma żonę i dwójkę dzieci.
- 08.01.2003 21:48
Mężczyzna przed ponad rokiem został zwolniony z radzyńskiej placówki Telekomunikacji Polskiej. Wystąpił do sądu o przywrócenie do pracy. Jego sprawę rozpatrywano w wydziale pracy Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej. Pan Leszek sprawę przegrał. Poprosił o uzasadnienie. Wyczytał w nim, że jest jedynym żywicielem rodziny oraz, że ma żonę i dwoje dzieci. Ponieważ jest bezdzietnym kawalerem informacja ta wprawiła go w zdumienie. „Ożeniony” przez sąd kawaler podejrzewa, że sędzia się pomyliła, gdyż w tym samym czasie rozpatrywała sprawy jego trzech kolegów, w tym mężczyzny żonatego, mającego dwójkę dzieci. Podobnie sądzi Waldemar Bańka, prezes Sądu Rejono- wego w Białej Podlaskiej. – Pani sędzia pisała uzasadnienia kilku wyroków na komputerze i prawdopodobnie w jedno z nich wkleiła niewłaściwy fragment – mówi. Mężczyzna odwołał się od wyroku do Sądu Okręgowego w Lublinie, który utrzymał w mocy niekorzystne dla niego orzeczenie. Na rozprawie pan Leszek powiedział o pomyłce, ale sędziowie nie uznali tego za istotny element sprawy.
Reklama













Komentarze