Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bał się mrozu, zginął od ognia

Po czwartej nad ranem sąsiedzi zauważyli dym i płomienie w mieszkaniu samotnego mężczyzny. On sam prawdopodobnie już nie żył.
Strażacy po uprzednim zlaniu wodą płonącego jak pochodnia dachu dostali się do środka. Praktycznie nie mieli co ratować. Częściowo zwęglone zwłoki leżały przy oknie. Widocznie ogień odciął staruszkowi drogę ucieczki. - Hydrant i węże zamarzły. Gaszenie było bardzo utrudnione - stwierdza Jan Maksymiuk, komendant miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Pożar przypuszczalnie wybuchł po zapaleniu się ubrań rozwieszonych nad kuchnią. To wersja tych, którzy znali ofiarę. - Zaglądałam często do niego wieczorem. Miał zwyczaj suszyć skarpety i spodnie nad płytą kuchenną. W czasie mrozów podkładał więcej niż zwykle, bo bał się, że w nocy zamarznie - tłumaczy Irena Lipińska, kuzynka tragicznie zmarłego. PSP w Białej Podlaskiej nie wyklucza takiego scenariusza. Nieszczęście dotknęło najbiedniejszych mieszkańców gminy. Marian L. był kawalerem. Żył z niskiej renty i zasiłków pomocy społecznej. Niedowidział i miał problemy ze słuchem. - Cichy, skromny, o nic się nie upominał. Samodzielny do końca. Przygarnął inwalidę, który rok temu zmarł - mówi wójt Tadeusz Semeniuk. Połowa domu należąca do gminy ocalała, ale częściowo wypalił się dach. Wnętrze nie nadaje się do zamieszkania. Uszła z życiem trójka lokatorów. Samotna kobieta mieszka kątem u rodziny. Bezrobotna matka i jej kilkunastoletni syn ostatnią noc spędzili w pomieszczeniu zastępczym wygospodarowanym przez wójta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama