Opatrzność czuwa nad posłem J. F. Stefaniukiem
Niemal cudownie zakończył się groźny napad na posła Franciszka Jerzego Stefaniuka pod Kałuszynem (pow. Mińsk Mazowiecki).
- 13.01.2003 16:59
Choć zdarzenie miało miejsce w grudniu, poseł dopiero teraz ujawnił nam szczegóły napadu, który mógł skończyć się tragedią. Jadąc z Warszawy życzliwie zatrzymał się i wziął do samochodu dwóch młodym mężczyzn poszukującym \"okazji”. Koło Kałuszyna nagle poczuł na szyi bolesny ucisk zaciskającej się stalowej linki. W ostatniej chwili wcisnął pod pętlę palec, czym nie pozwolił na szybkie uduszenie. Siedzący z boku drugi napastnik strzelił mu wtedy w twarz z pistoletu, ale... z lufy wyleciał tylko obłok dymu. Pocisk pozostał w broni. Zdumieni tym bandyci wyskoczyli z hamującego samochodu i uciekli. Poseł powiadomił policję, która nadal poszukuje przestępców. - Nie widzę w tym zdarzeniu czegoś niezwykłego. Nie mogę mówić, że jestem maczo. Po prostu, nie wyszło napastnikom. Pewnie był w tym znak opatrzności bożej - mówi Franciszek Jerzy Stefaniuk.
Reklama













Komentarze