Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie ma winnych śmierci mojej żony

Ciężko chorą kobietę odesłały dwa szpitale: w Radzyniu Podlaskim i Białej Podlaskiej. Zmarła w drodze do trzeciego. Lekarze, którzy odmówili jej przyjęcia, nie poniosą żadnej kary.
– Decydujące znaczenie miała dla nas opinia biegłych z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy nie dopatrzyli się w postępowaniu lekarzy nieprawidłowości, mogących doprowadzić do śmierci – tłumaczy decyzję o umorzeniu postępowania Stanisław Gajos, prokurator rejonowy w Parczewie. – Ich zdaniem nawet, gdyby chora została przyjęta na oddział intensywnej terapii, to i tak nie miałaby szans na przeżycie. 55-letnia Danuta Dejczman od lat była chora na stwardnienie rozsiane. 2 czerwca ub. roku straciła przytomność. Następnego dnia zgłosiła się do lekarza rodzinnego, który skierował ją do szpitala. Kuzynka zawiozła chorą do Radzynia Podlaskiego. Neurolog nawet nie zbadał kobiety. Odmowę przyjęcia do szpitala uzasadnił brakiem miejsc. Chora pojechała więc do Białej Podlaskiej. Tam zbadał ją lekarz, który przepisał leki i odesłał do domu. Według niego jej stan był dobry. Tymczasem chora zmarła w drodze do kolejnego szpitala. Według Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przyczyną zgonu był tętniak. – Skoro zmarła oznacza to, że lekarze zbadali ją powierzchownie – komentuje Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. – Apeluję do prokuratorów o dokładniejsze analizowanie opinii biegłych i o zadawanie im dodatkowych pytań. Prokuratury zbyt pochopnie umarzają sprawy. Według Adama Sandauera błędy medyków są traktowane zbyt łagodnie również przez sądy lekarskie działające przy okręgowych izbach lekarskich. Ani razu nie odebrały lekarzowi prawa do wykonywania zawodu. W 2002 r. dr Janusz Hołysz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Lublinie przyjął 76 skarg. Tylko 4 sprawy skierował do sądu lekarskiego z wnioskiem o ukaranie. Pozostałe oddalił lub umorzył. Sąd rozpatrzył dwie z nich, orzekając prawomocnie jedną naganę i jedno upomnienie. Prof. Andrzej Nowakowski, prezes lubelskiego Okręgowego Sądu Lekarskiego zapewnia, że każda sprawa była rozpatrywana obiektywnie i starannie. W ocenie pokrzywdzonych osób lekarski wymiar sprawiedliwości kieruje się przede wszystkim źle pojętą solidarnością zawodową. –  Zamiast likwidować miejsca zagrożeń w służbie zdrowia tuszują błędy i przestępstwa – mówi Adam Sandauer.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama