Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Biletu nie dało się skasować, a "kontroler złapał mnie za szyję". Co się działo na końcowym?

Automat sprzedał bilet, którego nie dało się skasować, a agresywny kontroler złapał pasażera za szyję. Tak podróż autobusem wspomina nasz Czytelnik. ZTM zapewnia, że jeśli zarzuty się potwierdzą, kontroler straci pracę.
Biletu nie dało się skasować, a "kontroler złapał mnie za szyję". Co się działo na końcowym?
Do zdarzenia miało dojść w autobusie linii 28 na os. Poręba. Tak wynika ze skargi złożonej wczoraj przez pasażera w Zarządzie Transportu Miejskiego. Oburzony młody mężczyzna poskarżył się również nam. - Jechałem z Węglina na os. Poręba, do swojej dziewczyny. Kontrolerzy wsiedli na przystanku końcowym - opowiada pan Tomasz. - Pokazałem kupiony w automacie bilet. Nie był skasowany, bo nie dało się go skasować. Był za duży, żeby zmieścił się w kasowniku. A na następny nie miałem pieniędzy. To miał być dopiero początek problemów. - Kontroler złapał mnie za szyję bardzo mocno zaciskając rękę i wepchnął mnie do środka autobusu - skarży się pan Tomasz. Jak zapewnia, sam nie zachowywał się prowokacyjnie. - Nie wykonałem żadnego ruchu ręką w jego kierunku, ani w żaden sposób nie obraziłem tego człowieka. Pasażer nie miał ze sobą dokumentów. Twierdzi, że kontroler najpierw wezwał policję, a dopiero później dał mu do wypełnienia tzw. protokół ustalenia danych osobowych. Miał również być straszony, że zapłaci za opóźnienie autobusu, przyjazd policji i mandat za jazdę na gapę łącznie 800 zł.Zarząd Transportu Miejskiego już zapowiada, że uwzględni reklamację dotyczącą zbyt dużego biletu, anuluje karę za jazdę na gapę i wymieni bilet na właściwy. Dlaczego bilet był za duży? Urzędnicy przyznają, że automat mógł źle przyciąć papier. Jednocześnie ZTM bada skargę na agresywnego kontrolera. - Niezwłocznie rozpoczęliśmy postępowanie wyjaśniające - informuje Justyna Góźdź z ZTM. Problem w tym, że do zdarzenia doszło w starym mercedesie, który nie jest wyposażony w monitoring. - Dlatego będziemy wyjaśniać sytuację konfrontując zeznania pasażera z przebiegiem zdarzeń, jaki przedstawi nam kontroler biletów - zapowiada Góźdź. Kontroler ma złożyć oświadczenie na piśmie, do czego ZTM już zobowiązał radomską Agencję Ochrony Osób i Mienia "Reflex”. Firma przejęła kontrolę biletów w lubelskich autobusach ponad tydzień temu. - Dodatkowo wystąpimy do przewoźnika o złożenie wyjaśnień przez kierowcę autobusu, w którym ta sytuacja miała miejsce. W przypadku gdy zarzuty pasażera się potwierdzą, kontrolerowi zostanie odebrany identyfikator - mówi Góźdź. Ale pan Tomasz obawia się, że jeśli kontroler straci pracę, to może się chcieć za to zemścić. - Przecież ma wszystkie moje dane osobowe - mówi pasażer.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama