Pieniędzy jak nie było, tak nie ma
Sądowa machina ruszyła, ale sunie powoli. Z około 800 pozwów od pracowników szpitali w Białej Podlaskiej, Parczewie i Radzyniu w związku z niewypłaceniem przez nie ustawowych podwyżek (chodzi o słynne 203 złote), rozpatrzono 9.
- 05.02.2003 17:11
Wszystkie na korzyść domagających się wypłaty należności. Większość na kwotę ponad 6 tysięcy złotych. - Robimy to na miarę naszych możliwości. O hurtowym sposobie działania nie może być mowy. Chodzi przecież o pieniądze. Każdą sprawę trzeba rozpatrywać oddzielnie - mówi Waldemar Bańka, prezes bialskiego Sądu Rejonowego. Wyroki wyrokami, a szpitale i tak pieniędzy nie mają. Będą grały na zwłokę, wykorzystując wszystkie prawne możliwości. Bialski zapowiedział apelację. Sąd prześle uzasadnienie wyroków. WSzS może je zaskarżyć. Miesiące upłyną, zanim wszystko się rozstrzygnie. - Ręce opadają, kiedy słyszymy od dyrektorów szpitali, że to przez nasze roszczenia narasta zadłużenie. A to przez ich nieudolność. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że kiedy ustawa o podwyżkach wchodziła w życie, były pieniądze na jej realizację. Wykorzystano je niezgodnie z przeznaczeniem - twierdzi Bożena Banachowicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Reklama













Komentarze