Radny charytatywny
Nie chwali się tym, ale i tak tam gdzie mieszka wszyscy wiedzą, że przekazuje swoje diety na obiady dla biednych dzieci. Na konto Banku Spółdzielczego wpłacił już 700 złotych. Pieniądze trafiają do tamtejszej szkoły podstawowej, która prowadzi stołówkę. Każdego dnia około setki uczniów otrzymuje w niej posiłki za darmo.
- 05.03.2003 15:39
- Będę to robił do końca kadencji, tak jak deklarowałem w kampanii wyborczej - podkreśla Bernard Furmańczyk z Piszczaca. Bezpartyjny radny gminny sam nigdzie nie jest zatrudniony, od kiedy zlikwidowano szkołę zawodową w Zalutyniu. Pracował tam jako nauczyciel. Teraz jego rodzina utrzymuje się z dochodów żony, która prowadzi aptekę. - Nie będę nikogo namawiał, aby szedł w moje ślady, bo jest mi trochę niezręcznie. Co mną kieruję? Widzę niesamowitą biedę dookoła. Jest bardzo źle. Ludzie robią zakupy na kredyt, wielu nie ma pieniędzy na to, aby coś zjeść w ciągu dnia. Bezrobocie się powiększa, a nie ma nic gorszego niż brak pracy. Sam tego doświadczam - zaznacza rozmówca.
Radny pomaga też w inny sposób. Zaopiekował się trójką dzieci, którym niedawno zmarła matka. Zapowiada, że na prośbę miejscowego KSM wesprze finansowo ucznia, dopłacając mu do wycieczki klasowej.
Reklama













Komentarze