Opowiadają bajki o Unii Europejskiej
W Leśnej Podlaskiej pogadanki na temat Unii Europejskiej zorganizowano z przedszkolakami. Pracownicy Biura Integracji Europejskiej przy Wojewodzie Lubelskim twierdzą, że konsultanci gminni nie powinni się tym zajmować. Wójt uważa, że wszystko jest w porządku.
- 23.04.2003 08:20
- Rolnicy sporadycznie przychodzą do stażystów po informacje. Postawiliśmy więc na oświatę, bo unia będzie przede wszystkim dla młodych - tłumaczy Marian Tomkowicz, wójt Leśnej Podlskiej.
Wójt podkreśla, że o agitacji nie ma mowy. Nie chodzi o przekonywanie, ale o dostarczenie informacji. - Po spotkaniu z przedszkolakami rodzice nie protestowali. To nic, że docieramy do tych, co nie mają skończonych 18 lat - uważa wójt.
Pierwszego dnia wiosny odwiedziły przedszkolaków w Leśnej Podlaskiej gminne konsultantki Aniela Garbarczyk i Agata Chalimoniuk. Pokazały im unijną flagę, opowiadały o państwach wspólnoty i ich mieszkańcach.
Negatywnie ocenia takie działania Biuro Integracji Europejskiej przy Wojewodzie Lubelskim. - Agitacja wśród bardzo młodych nie należy do kompetencji konsultantów. Nie za to państwo im płaci. Wprawdzie przekazujemy w miarę naszych możliwości i na życzenie zainteresowanych publikacje o tematyce unijnej zawierające opisy gier i zabaw z najmłodszymi, ale mogą one trafiać za pośrednictwem stażystów do wychowawców - twierdzi Sylwia Chyl z Biura Integracji Europejskiej przy Wojewodzie Lubelskim.
Nie widzą w tym problemu pracownicy biura ds. referendum ministra Lecha Nikolskiego. - Spotkania z przedszkolakami nie są niczym niewłaściwym, o ile poziom zagadnień jest dostosowany do ich wieku. Na podobnych zasadach gminni stażyści mogą uczestniczyć w lekcjach wychowawczych przeprowadzanych w podstawówkach. A pieniądze, za które pracują konsultanci, są naprawdę śmieszne. Nie należy patrzeć na to od tej strony. To społecznicy - mówi Joanna Fiodorow z biura ds. referendum ministra Lecha Nikolskiego.
W lubelskim Kuratorium Oświaty dowiadujemy się, że \"skoro nie było sygnału od rodziców, to nie ma problemu”. Ale czy to znaczy, że wszystko jest w porządku? - Nie odniosę się do tej sytuacji, ponieważ nie znam szczegółów - mówi unikając oceny Alina Wiśniecka, dyrektor Wydziału Kształcenia Ogólnego w kuratorium.
Reklama













Komentarze