Reklama
Dwuletnia dziewczynka utopiła się w rzece
Wczoraj po południu w Gardzienicach (powiat Świdnik) zginęła dwuletnia dziewczynka. Bawiła się razem ze starszymi dziećmi w okolicy rzeki Giełczewka.
- 04.05.2003 20:12
Najprawdopodobniej około godziny 16 dzieci przechodziły przez kładkę nad rzeką. Dziewczynka wpadła do wody. Pozostałe dzieci od razu powiadomiły ojca dziewczynki, który nieopodal łowił ryby. Ojciec znalazł dziecko kilkanaście metrów od kładki. Natychmiast przybyło też pogotowie. Rozważano wezwanie śmigłowca ratunkowego, ale lekarz stwierdził już zgon dziecka.
– To bardzo zdradliwa rzeczka i może być niebezpieczna – mówią mieszkańcy Gardzienic. – Sama kładka też nie jest bezpieczna.
Wiadomo że kładka znajdowała się około 100 metrów od domu, w którym mieszkało dziecko. Była zabezpieczona poręczą, która jednak znajdowała się dość wysoko. Za wysoko dla dwuletniego dziecka. – To bardzo mała i niewielka rzeczka, która jednak ma bardzo silny nurt – mówi nadkomisarz Grzegorz Hołub, zastępca komendanta powiatowego policji w Świdniku. – Z tego, co wiemy, dziecko bawiło się razem z innymi na podwórku. W pewnej chwili wyszło przez jakąś dziurę w płocie, czego nie zauważyła matka, również znajdująca się na terenie posesji. A potem dziewczynka zsunęła się z kładki. Inne dzieci zaalarmowały ojca. Jednak ani on, ani pogotowie nie było już w stanie pomoc dziewczynce.
Policja prowadzi dochodzenie, mające ustalić przyczyny wypadku. – W tej chwili nie mamy żadnych uwag co do nadzoru ze strony rodziców – dodaje nadkomisarz Hołub. – Wszystko wskazuje, że był to po prostu nieszczęśliwy wypadek.
Reklama
Komentarze