Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kwasem po twarzy

Pracownica lubelskiej agencji towarzyskiej wynajęła mężczyzn, żeby oszpecili kobietę, która odbiła jej chłopaka. Wykonawcy zadania oblali swą ofiarę żrącym płynem. W środę wszyscy stanęli przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
Prokuratura oskarżyła w tej sprawie czterech mężczyzn – wykonawców „zadania”, ich pomocników oraz kobietę podejrzaną o wydanie zlecenia. Do oblania kwasem przyznał się Mariusz Z. Jesienią 1998 roku dowiedział się, że jakaś dziewczyna chciała zlecić oszpecenie kobiety, która odbiła jej chłopaka. Okaleczenie ofiary miało zapobiec planowanemu ślubowi. Najpierw mężczyźni planowali, żeby pociąć kobiecie twarz żyletką, ale w końcu zdecydowali się na oblanie jej żrącym kwasem. Mariusz Z. wziął do pomocy Rafała P. Dziewczyna, która zlecała oszpecenie pokazała im przyszłą ofiarę. Mężczyźni zaopatrzyli się w żrący płyn, który nabrali do strzykawek. Podeszli do autobusu, w którym kobieta sprzedawała bilety. Mariusz Z. wszedł do środka ze strzykawką w rękawie. – Zapytałem ja o godzinę. Gdy spojrzała na zegarek prysnąłem płynem ze strzykawki – opowiadał w prokuraturze. – Kobieta zaczęła krzyczeć. Potem mężczyźni uciekli do samochodu, w którym czekał na nich kolega. Obrażenia u poszkodowanej okazały się na szczęście niegroźne. Na środowym procesie do winy przyznali się wszyscy oskarżeni oprócz kobiety podejrzanej o zlecenie oszpecenia. Ta zaprzeczała, żeby miała z tą sprawą cokolwiek wspólnego. – Mnie w tamtym okresie nie było w Lublinie, bo wyjechałam na Mazury – przekonywała. Twierdziła, że nie zna poszkodowanej kobiety. Następna rozprawa we wrześniu. (ER)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama