Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dajcie nam przejazd!

Dajcie nam przejazd!
Gdy trzeba rowerzyści z \"Masy krytycznej” pomagają kierowcom samochodów. W sobotę pchali poloneza,
Blisko dwustu rowerzystów przemierzało w sobotę miasto pod hasłem \"My nie tamujemy ruchu - my jesteśmy ruchem”. Po raz pierwszy dołączyli do nich cykliści z Warszawy. I policjanci. Jak w każdą czwartą sobotę miesiąca, o godz. 13 na placu Litewskim zaroiło się od rowerzystów. Niektórzy jednak przyszli na piechotę. - Rower mi ukradli - skarżył się Daniel. - I to wczoraj wieczorem, akurat przed \"Masą”. Wszyscy narzekali więc nie tylko na brak ścieżek rowerowych (ich budowa to główny cel \"Masy”), ale i na złodziei rowerów. Uwagę zwracała trójka młodych ludzi w pomarańczowych kamizelkach ozdobionych napisami \"Bądź człowiekiem - wybierz rower”. Do swoich pojazdów mieli przymocowane pomarańczowe chorągwie, zdobione motywem znaków drogowych. - Wyruszyliśmy po północy z Warszawy i jechaliśmy 10 godzin - opowiadali Marcin, Dorota i Rafał. - Tu, w Lublinie, to kultura i spokój, wszyscy dla siebie tacy uprzejmi. U nas \"Masa krytyczna” była w piątek, policja zablokowała most Siekierkowski, a później była zadyma. - Ja uprawiam turystykę kwalifikowaną, ale córka bardzo chciała tu być - tłumaczył z kolei pan Andrzej. - I trzeba tu być. Może ktoś wreszcie zauważy, że rowerzyści też mają prawo do bezpieczeństwa na ulicach. Niebawem do \"Masy krytycznej” dołączył policyjny samochód drogówki, a następnie nieoznakowana furgonetka z uzbrojonymi policjantami w środku. A później kolejne furgonetki - oznakowane i okratowane. Pod policyjną eskortą dwustuosobowy peleton dotarł do Ratusza. Tu cykliści spotkali się ze Zbigniewem Wojciechowskim, wiceprzewodniczącym Rady Miasta, zapalonym rowerzystą.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama