Chorzy na pieniądze
Byli członkowie zarządu Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych nie zamierzają zrezygnować z wysokich nagród. W sumie z 82 tys. zł. Ignorują apel ministra zdrowia o przekazanie pieniędzy na rzecz funduszu zdrowia lub cele charytatywne.
- 01.07.2003 21:31
Jak napisaliśmy wczoraj, na konta bankowe byłych pięciu członków zarządu LRKCh, a obecnie pracowników Narodowego Funduszu Zdrowia, trafiły (w poniedziałek) nagrody, które Rada LRKCh przyznała im w lutym br. Adam Borowicz dostał 26,2 tys. zł brutto (17,3 tys. zł na rękę), Bożenna Zasada 16,4 tys. zł (na rękę 10,8 tys. zł), Andrzej Kowalik 16,4 tys. zł (na rękę 10,8 tys. zł), Alina Wojtas 11,4 tys. zł (na rękę 7,5 tys. zł), Mirosław Żydek 11,4 tys. zł (na rękę 7,5 tys. zł).
Fakt przyznania nagród ujawniliśmy w maju, po komunikacje Ministerstwa Zdrowia, które praktykę szczodrego nagradzania wykryło w ośmiu kasach chorych. Zaskakujące było, iż na czarnej liście znalazła się także LRKCh. A jeszcze w kwietnia – gdy media krytycznie pisały o nagrodach w kasie podkarpackiej i śląskiej – zarząd LRKCh informował, że w lubelskiej nagród nie było. Minister zdrowia negatywnie ocenił ewentualną wypłatę nagród. Na to lubelski zarząd ogłosił, iż nie zamierza przyjąć przyznanych pieniędzy. Sprawa przycichła. Aż do poniedziałku, kiedy okazało się, że jednak przyjął. – Czy przeznaczy je na cel społeczny? – zapytaliśmy wczoraj. – To indywidualna sprawa – odpowiedziano w oficjalnym piśmie.
Na charytatywne wpłaty się nie zanosi. Nagrodzeni wprawdzie mówią, że się jeszcze zastanowią, ale są wyraźnie niezadowoleni, iż media drążą ten temat. Podkreślają, że nie popełniają żadnego przestępstwa, biorąc pieniądze. – Straciłem pracę. Nie mam nowej. Może nagrodę przeznaczę na chleb – powiedział M. Żydek.
M. Żydek jest jednym z 25 pracowników, których zwolniono z dniem 1 lipca. Na odprawy dla nich przeznaczono co najmniej 250 tys. zł. NFZ w Lublinie kierują teraz – dyr. A. Borowicz (8,5 tys. zł uposażenia zasadniczego) oraz zastępcy: A. Kowalik (7,5 tys. zł), Tomasz Kwiatkowski (7,5 tys. zł), Arkadiusz Kasztelan (7,5 tys. zł). Ze stanowiska głównej księgowej zdegradowana została jedna z nagrodzonych, A. Wojtas. Zastąpiła ją nowo zatrudniona Elżbieta Fałdyga (były dyrektor IV Oddziału Banku Pekao SA w Lublinie) z pensją 6,5 tys. zł.
Pracownik nie może zrzec się prawa do wynagrodzenia, czyli pensji miesięcznej, premii, nagrody. Może natomiast, składając pisemne oświadczenie, przekazać je np. na cele charytatywne. Mając wzgląd na negatywny społeczny wydźwięk przyznania nagród, minister zdrowia Leszek Sikorski poprosił o przekazanie tych nagród na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia lub na inny cel społeczny.
Reklama
Komentarze