Nudystom nikt nie przeszkadza
Apatia i ogólna niechęć do robienia czegokolwiek. Z drugiej strony nadpobudliwość i zaburzenia świadomości. Nasz mózg bardzo źle znosi upały i może różnie na nie reagować. Jedno jest pewne: nikomu nie chce się uprawiać seksu
- 22.07.2003 20:59
Warto prześledzić, jak wyglądają statystyki w ciepłych krajach, np. w basenie Morza Śródziemnego - zwraca uwagę Zbigniew Lew-Starowicz, znany seksuolog. - U nas, w czasie upałów jest podobnie. Mówiąc krótko, nikomu się nie chce. Ludzie czekają z tym do chłodniejszego wieczoru. Dodam jeszcze, że upał nie powoduje jakichś dziwnych zachowań seksualnych.
Może właśnie dlatego, że nikomu się nie chce, to lubelscy naturyści nie narzekają na nadmiar podglądaczy. - Nikt nam nie przeszkadza, ani nie przyjeżdża sprawdzać, co się tu dzieje. Żadna policja czy straż. I bardzo dobrze - mówi Adam, student z Lublina i najmłodszy nudysta na plaży. - Jest cicho, miło i spokojnie
A gdzie ta plaża, gdzie!? - zapytają ciekawscy. Nad Zalewem Zemborzyckim, na małej wysepce, na którą można dostać się tylko drogą wodną. My musieliśmy skorzystać z rowerów wodnych. - Przychodzę tu raz na jakiś czas - opowiada następny z opalających się na golasa. Nazwiska nie chce podać, bo, jak sam mówi, naturyzm kojarzy się ludziom z jakimiś zboczeniami. - A ja po prostu lubię opalać się bez ubrania. Tak jest przyjemniej i wygodniej.
Jak się okazuje, nudystów ostatnimi czasy mniej. - Jeszcze pięć lat temu było tu dużo więcej ludzi. Teraz tylko w upalne weekendy jest więcej niż 10 osób.
Wczoraj na \"wysepce golasów” było tylko 6 osób. - Teraz więcej osób jeździ do Kazimierza nad Wisłę. Tam jest lepsza plaża i więcej ludzi - dodaje Adam.
Nie każdemu odpowiada taki sposób walki z upałem. Większość woli klasyczny strój kąpielowy i wodę. Na plażach Zalewu Zemborzyckiego takich osób było wczoraj mnóstwo. Niestety, część z nich przegrała walkę z upałem i mimo absolutnego zakazu kąpieli, do wody weszła. - Wiem, że jest zakaz, ale nie mam siły utrzymać dziecka - przyznaje Anna Rzeplińska, rencistka z Lublina. - Dziecko w domu wariuje, więc wolę z nim przyjechać tutaj.
Tak samo robi większość rodziców. - Pewnie, że się boję, czy syn nie złapie czegoś w tej wodzie. Ale co mam zrobić? - pyta kolejna matka, która jednak nie chce się przedstawić. - Ja mu zabronię, a on i tak pójdzie do wody.
Wczoraj nie kąpały się tylko dzieci z grupy kolonijnej pod opieką ks. Macieja Kopczyńskiego. - My na to nie pozwalamy, bo przecież jest zakaz. Dziwię się, że inni są tak beztroscy.
W najbliższych dniach może być kilka stopni chłodniej, ale zaraz potem upały znowu zaatakują. Co wtedy? Czy nasze mózgi znów zostaną wystawione na ciężką próbę? - Coś w tym jest - przyznaje Andrzej Kaciuba, ordynator ze Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. - Mózg jest niedotleniony, krew wolniej krąży. Na ogół wywołuje to apatię i flegmatyczność. Starsze osoby mogą omdlewać.
Ale okazuje się, że czasami dzieje się coś zupełnie przeciwnego. - Pojawiają się gwałtowne pobudzenia, a nawet zaburzenia świadomości. A u \"organików”, jak nazywamy ludzi z uszkodzeniami mózgu, pojawia się wybuchowość i napady agresji.
Czy to znaczy, że w czasie upałów izba przyjęć w szpitalu psychiatrycznym jest zapchana pacjentami niczym dworcowa poczekalnia? - Każda pogoda ma swoich wielbicieli - podkreśla Andrzej Kaciuba. - Również upał ma spory wpływ na zachowanie człowieka. My danego dnia przyjmujemy głównie samobójców, innego dnia maniaków. A jeszcze innego właśnie \"organików”.
- Trzeba chłodzić ciało i charaktery - mówi Michał Zubilewicz, prezenter pogody w TVN. - Słomkowy kapelusz, trzy litry wody mineralnej i kawałek cienia powinny \"ostudzić” gorące głowy. Wtedy mózg się nie przegrzeje. Mam też złą wiadomość dla wszystkich kierowników i dyrektorów: podczas takich upałów powinno się unikać większego wysiłku fizycznego i intelektualnego. Nie można przeciążać pracowników.
Na szczęście, w najbliższych dniach możemy spodziewać się małego ochłodzenia. Wczoraj w stacji hydrologiczno-meteorologicznej w Radawcu odnotowano temperaturę prawie 31 stopni ciepła. - Jak na razie to był najcieplejszy dzień tego lata - podkreśla Andrzej Misztal, pracownik stacji. - Teraz troszeczkę się ochłodzi, ale po paru dniach upały wrócą.
Michał Zubilewicz dodaje, że możemy liczyć na 5-6 stopni mniej. - Nad Polską przechodzi chłodniejszy front atmosferyczny. Nad wschodnią częścią kraju pojawi się on w środę, najpóźniej w czwartek. Potem znowu będzie ciepło.
Wtedy znowu trzeba będzie uważać na głowę. Na szczęście wczoraj po południu nad Lublinem przeszła burza i można było wreszcie odetchnąć.
Reklama
















Komentarze