Najmłodszy biegacz miał trzy lata, najstarszy ponad siedemdziesiąt
Nie przewidziano kategorii dla przedszkolaków, dlatego chłopiec pobiegł w grupie uczniów szkół podstawowych, którzy ścigali się na dystansie 800 metrów. Towarzyszyła mu mama. Ale do startu zachęcił go przykład ojca, który regularnie uczestniczy w zawodach dla maratończyków.
- 10.08.2003 15:09
- Wielu przyjezdnych biega u nas całymi rodzinami - wyjaśnia Wiesław Romanowicz, nauczyciel z Kodnia. - Modę na biegi długodystansowe rozpropagował u nas Jan Kulbaczyński, maratończyk-amator, który dzięki swej pasji zwiedza świat. Na starcie pojawiło się 111 osób, w tym 15 kobiet. Gimnazjaliści mieli do przebycia 1200 metrów. Uczestników głównego biegu podzielono na siedem kategorii wiekowych. Pierwszy na mecie pojawił się Aleksander Nikalajuk z Brześcia na Białorusi. Natomiast wśród kobiet klasę open wygrała Magdalena Karpińska z ROKiR Radzyń Podlaski. Dystans 15 kilometrów na atestowanej przez PZLA trasie Kodeń-Kopytów-Kodeń pokonali również niepełnosprawni. Zwycięzca jest jednym z kilku w Polsce biegaczy poruszających się o kulach. - Sport jest moim sposobem integracji, oknem na świat. Co ósmy mieszkaniec naszego kraju jest niepełnosprawny, ale na ulicach tego nie widać. Dlatego takie imprezy są bardzo potrzebne - mówi Robert Pawłowicz z Suchowoli. 77-letniemu Janowi Niedźwiedzkiemu udział w maratonach pozwala zachować wręcz młodzieńczą kondycję. Zanim rozpoczął bieg, wykonał przed publicznością efektowne salto. - Celem imprezy jest popularyzacja biegów długodystansowych, walorów przyrodniczych i historycznych Kodnia oraz dziejów i roli Sanktuarium Matki Bożej - informuje Dominik Nazaruk, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego. Podkreśla rolę sponsorów.
Na Biegu Sapiehów jestem po raz drugi. Ciężko się biegło, zwłaszcza przy końcu, kiedy słońce wyszło zza chmur. To mój 20. bieg długodystansowy w tym roku. Startowałem we Włoszech, Gruzji, Szwajcarii. W przyszłym roku też zechcę przyjechać do Kodnia. •
Reklama













Komentarze