Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prawie jak w domu

Wewnątrz jeszcze pełno ludzi. Hydraulik sprawdza, czy nic nie przecieka. Budowlańcy dopinają ostatnie szczegóły. Na zewnątrz ekipa kończy stawianie ogrodzenia. Inni testują kotłownię i ogrzewanie. Co chwila ktoś o coś pyta dyrektora. Jest ruch, ale to dobrze. Po dwóch latach starań wreszcie się udało otworzyć w Szachach dom, w którym mieszkają od niedzieli najstarsi wychowankowie Domu Dziecka w Komarnie.
Prawie jak w domu
Posiłek przygotowany wspólnie z dyrektorem? Czemu nie, ale zje kto inny - ekipa pracująca przy wykoń
Tu mają poznać prawdziwe życie. Sami o wszystko dbają. Na przykład robią zakupy w małym sklepie spożywczym. To wcale nie takie proste, kiedy trzeba pilnować, aby nie wydać za dużo, bo wówczas nie wystarczy pieniędzy na jedzenie. W nowym domu nie ma kucharki, sprzątaczki, praczki, pana do drobnych napraw. Samemu trzeba zakasać rękawy. Są za to dobre warunki. Pokoje 2-osobowe, łazienki, kuchnia, jadalnia, świetlica. Wszystko nowe. - Bardzo się cieszę, że wreszcie tu jestem. Chciałam zmienić otoczenie i poznać nowych ludzi - mówi Paulina, od poniedziałku uczęszczająca do gimnazjum w Dołdze, oddalonego o 3 kilometry. Wraz z nią uczy się Natalia. - A ja chciałam być z panią, która przyszła tutaj pracować z Komarna. Polubiłam już moją klasę. Podoba mi się wychowawczyni - wyznaje. Obie przyznają, że życie w mniejszej grupie jest łatwiejsze. Czują domową swobodę. Dostęp do kuchni jest dla nich nowością, bo wcześniej korzystały jedynie z dużej stołówki. Obecnie mieszka w Szachach ośmioro wychowanków. Pięcioro dojeżdża pociągiem do szkół ponadgimnazjalnych w Białej Podlaskiej. Jedna dziewczynka przebywa w Warszawie w liceum z internatem i będzie wracała raz w miesiącu na weekend. Opiekę wychowawczą sprawują 4 osoby. Trzy pracowały w podobnym miejscu w Międzyrzecu Podlaskim. Po zlikwidowaniu znalazły zatrudnienie w Szachach. - Postanowiliśmy wspólnie z kierownictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Białej Podlaskiej pomóc wychowankom, którzy dorastają, przygotować się do obowiązków, jakie ich czekają po opuszczeniu domu dziecka. I tak powstała grupa usamodzielnienia. Podobne z powodzeniem działają już w Polsce - mówi Piotr Malesa, dyrektor Domu Dziecka w Komarnie.•

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama