Udane jesienne branie
O świcie około 70 uczestników ogólnopolskich zawodów spinningowych wyruszało nad Bug na łowy. Wędkowali na odcinku od Gnojna do Woroblina, tam gdzie występują łowiska sandacza, bolenia, szczupaka, okonia, karpia.
- 13.10.2003 16:34
Młodzi ludzie: Robert Biront, Artur Wrębiak, Konrad Dubiński przyjechali specjalnie z Tomaszowa Lubelskiego. Byli w dobrych humorach, nie przejmowali się nikłymi wynikami pierwszych godzin i postanowili zmienić miejsce łowienia.
Dlaczego pan wędkuje, pytamy pierwszego z wymienionych. - Bo się ożenił - odpowiadają za niego ze śmiechem koledzy. Zbigniew Tomala z Krakowa złowił przed południem w sobotę dwa szczupaki. Wiesław Witkowicz z koła PZW w Kodniu z dumą prezentował nam około 50-centymetrowego sporego szczupaka złapanego na biało-czerwoną \"gumę”.
Po południu każdego dnia w obecności sędziów odbywało się ważenie i mierzenie ryb.
Koło PZW z Janowa Podlaskiego pod przewodnictwem Lidosława Starostki czuwało nad przebiegiem imprezy. Adam Sapieha, właściciel sklepu wędkarskiego, Marian Dacewicz i inni dwoili się i troili, aby wszystko wypadło jak należy.
- Wychowałem się nad rzeką, stąd moja pasja. Zaraziłem nią syna, Dariusza. On bierze udział w tych zawodach i chyba jest najmłodszym uczestnikiem. Ma 22 lata - mówi Adam Sapieha.
- Na każdych zawodach uczę się czegoś nowego. Dlatego w nich uczestniczę i to jest chyba najcenniejsze - podkreśla Marian Makówka z Bolesławca, zwycięzca jednej z kategorii.
Zawody wędkarskie zorganizowała redakcja specjalistycznego czasopisma - Wędkarz Polski z Wrocławia. •
•Szczupak, 4830 g - Marcin Wereszczuk z Siedlec
•Sandacz, 1360 g, kleń 1590 gr - Adam Maryniuk z Kodnia
•Boleń, 3460 g - Marian Makówka z Bolesławca
•Okoń, 410 g - Dariusz Bojaź z Wrocławia.
Współzawodnictwo to nie wszystko. Ważny jest też wymiar towarzyski. Raz do roku spotykamy się w takim gronie. Przyjechali wędkarze z Krakowa, Olecka, Suwałk, Warszawy. Każdy chciałby złowić dużą rybę, ale to najtrudniejsze na tak wyjątkowej rzece, jaką jest Bug. Ryby uciekają od wędki, chowają się do swoich kryjówek w powalonych drzewach. Wiem coś o tym, bo łowię już od ponad 25 lat. Mój rekord to karp o wadze 10 kg 23 dkg. •
Reklama













Komentarze