Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Jesienny bieg po rude trofeum

W samym tylko powiecie bialskim odbyły się już cztery Hubertusy. W sobotę w Kostomłotach ścigali lisa miłośnicy koni w większości niewiele mający wspólnego z myślistwem. Dla nich to jest przede wszystkim rozrywka i okazja dorocznego spotkania się w gronie ludzi ogarniętych pasją jeździecką.
Jesienny bieg po rude trofeum
Michał Gryglas uczy się w 2 klasie gimnazjum w Konstantynowie. Już po raz drugi z rzędu wygrał doroc
Dla Anny Woltańskiej z Białej Podlaskiej to był pierwszy Hubertus, w którym wzięła udział jako amazonka. Wcześniej bywała widzem. Końskiego bakcyla złapała od znajomych. Od kilku miesięcy wraz rodziną hoduje dwa konie. - Mimo wielu obaw, poszło mi nieźle. Przede wszystkim sprawdził się Debiut, mój koń. Jest zrównoważony, mogę na nim polegać - podkreśla Anna Woltańska. Zaznacza też, że udany start zawdzięcza w dużej mierze mężowi, który, jak sam o sobie mówi, stanowi jednoosobowy serwis techniczny. Debiut nie tylko w pościgu wypadł dobrze, ale także w trasie, kiedy przez dwa dni poprzedzające Hubertusa przemierzał kilkudziesięciokilometrową drogę do miejsca biegu. Kilku innych uczestników również przybyło tam konno. Dla Eugeniusza Kuprysia, gospodarza spotkania to już 24. Hubertus w Kostomłotach. Od początku przyciąga miłośników koni z różnych stron Polski, najwięcej z Warszawy i Lublina, wspaniała atmosfera i nadbużańska przyroda. Ośrodek jeździecki znajduje się kilkaset metrów od brzegu rzeki. Tradycją biegu jest poprzedzająca pościg za lisem wspólna przejażdżka po okolicy. A w sobotę dodatkowo w ramach rozgrzewki i ku uciesze widzów chętni skakali konno przez przeszkody. Kulminacją był oczywiście emocjonujący pościg za lisem. Schwytało go rodzeństwo Michał i Agnieszka Gryglasowie z Komarna. Taki werdykt ogłosił Maciej Falkiewicz, który wystąpił w roli umykającego przed jeźdźcami lisa, chociaż widzowie sądzili, że była to zasługa tylko sprytnego chłopaka. Słowa krytyki popłynęły pod adresem tych, którzy wystąpili w stroju nieregulaminowym. - Tak nie może być. To wbrew tradycji. - Nikogo w dresach nie dopuścimy do biegu w przyszłym roku - mówili z oburzeniem doświadczeni jeźdźcy. • -Większość uczestników to starzy bywalcy, ale są też nowe twarze. To już czwarty tegoroczny Hubertus na tym terenie. Wcześniej odbywał się bliżej 3 listopada, czyli dnia patrona jeźdźców i myśliwych, św. Huberta. Teraz musimy uzgadniać terminy tak, żeby nie kolidowały ze sobą i aby być wszędzie.•

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama