Reklama
Leczenie mandalami
Nietypowa wystawa zostanie otwarta dzisiaj w Galerii Podlaskiej. Będzie to ekspozycja pastelowych kompozycji \"Mandala” Haliny Szejak vel Żeak z Pabianic.
- 30.10.2003 18:06
Artystka ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi oraz socjo-psycho-somato-analizę w Ecole de Frances w Strasburgu i studium Atre Terapeutyczne w Instytucie Ericsonowskim. Jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Somatoterapeutów pozarządowej Organizacji Wychowania przez Sztukę INSEA przy UNICEF, Stowarzyszenia Coachingu oraz Związku Polskich Artystów Plastyków.
Wspomina, że trzykrotnie wychodziła ze śmierci klinicznej. Kiedy była w depresji, uratowała ją sztuka. Kilkanaście lat temu, podczas warsztatów psychotronicznych dowiedziała się, że widzi aurę - pole energii otaczające człowieka. Zaczęła rysować mandale na podstawie horoskopów innych osób, którym po tym ustępowały bóle nerek, głowy, wielu odczuwało poprawę samopoczucia. Swoje umiejętności artystyczne postanowiła poświęcić w niesieniu pomocy potrzebującym - arte terapii, czyli leczeniu sztuką. Prowadzi Laboratorium Terapii Sztuką w Pabianicach oraz liczne seminaria, wykłady i warsztaty w krajach europejskich. Bierze udział w międzynarodowych kongresach naukowych.
- Cały czas przychodzą do mnie ludzie z depresjami i nowotworami. Oczywiście, nie cofnę raka, ale poprzez terapię zahamuję jego rozwój. Na szczęście, depresja jest odwracalna. Nie ma tu żadnych czarów. Chodzi o działanie poprzez formę, kolor i kształt, co już dawno potwierdzili Hindusi i radiesteci. Swoją terapię plastyczną łączę z muzyką. Najczęściej pracuję z kobietami. Mężczyźni są bowiem bardziej racjonalni. Kobiety bywają bardzie otwarte - mówi Halina Szejak.
Reklama













Komentarze