Reklama
Uciążliwa budowa: Mieszkańcy mają dość ciężarówek
Mieszkańcy ul. Kasztelańskiej mają dość ciężarówek, które przed ich oknami dojeżdżają na pobliską budowę. Domagają się, żeby dojazd wytyczono inną drogą.
- 06.04.2014 10:30

- Samochody jeżdżą cały czas. W tę i z powrotem - skarży się Dorota Weiss, mieszkanka ul. Kasztelańskiej. - Za każdym razem w powietrze wzbijają się tumany kurzu.
To nie jedyny problem. Na wykonanej z kostki brukowej jezdni obowiązuje ograniczenie tonażu do 3,5 t. A mimo to drogą poruszają się m.in. wywrotki z ziemią.
- A my przecież dopłacaliśmy do budowy tej jezdni - podkreśla pani Dorota. Mieszkańcy wyłożyli 10 proc. kosztów zlecając dokumentację projektową. Gdyby nie to, na drogę mogliby czekać o wiele dłużej.
Miasto twierdzi, że ciężarówki dojeżdżające do budowy nowego bloku mają prawo poruszać się tą drogą.
- Tak, dojazd dla tej budowy został wyznaczony przez Sławinkowską i Kasztelańską - potwierdza Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. Tymczasem protestujący mieszkańcy chcą, by dojazd odbywał się innymi drogami, bliżej bloków dewelopera.
Ratusz odmawia. - Nie było możliwości wytyczenia innej drogi dojazdowej, niż przez ul. Kasztelańską.
Ale mieszkańcy nie chcą, by ciężkie pojazdy poruszały się po ich ulicy. Boją się, że jezdnia zostanie uszkodzona. Urzędnicy twierdzą tymczasem, że jeśli takie uszkodzenia się pojawią, to będą musiały zostać usunięte.
- Jeżeli dojdzie do tego, że pojazdy budowy uszkodzą ul. Kasztelańską, to deweloper zostanie przez nas zobowiązany do wymiany nawierzchni - mówi Kieliszek. - Gdyby deweloper nie chciał się z tego obowiązku wywiązać, wtedy to my naprawilibyśmy jezdnię, a następnie obciążyli kosztami dewelopera.Kasztelańska to nie jedyne miejsce, gdzie mieszkańcy skarżą się na uciążliwości budowy. Na ul. Jana Pawła II kierowcy narzekali na błoto nanoszone na jezdnię przez ciężarówki wyjeżdżające z miejsc, gdzie postawały nowe bloki.
Na Konstantynowie ciężki sprzęt uszkodził drogę i trzeba było przypomnieć firmie o obowiązku jej naprawy. Natomiast na Rudniku ciężarówki dojeżdżały na place budów drogami innymi, niż wskazane przez miasto. Tu konieczna była interwencja policji.
Reklama
Komentarze