Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oszust z ogłoszenia

Zamiast do Włoch, dojechali do Kraśnika. Policja w ostatniej chwili ostrzegła pasażerów dwóch autobusów, że w Neapolu nie czeka na nich praca. Uwierzyło tylko kilka osób.
Michał i Marcin mieszkają w Lubartowie. Bezrobotni. Mają po dwadzieścia kilka lat. Nie chcą podać nazwisk. Stracili po 290 zł. Tyle kosztowały bilety do Neapolu. Obaj odpowiedzieli na ogłoszenie o pracy we Włoszech. - W ogłoszeniu był podany numer telefonu komórkowego - mówi Michał. - Umówiliśmy się w Chełmie. Okazało się, że mężczyzna obiecywał pracę w przetwórni. Dniówka 30 euro. Do tego nocleg. Własne wyżywienie. Na miejscu miał czekać Włoch. To jemu mieli przekazać po 300 euro za załatwienie pracy. - 30 euro dziennie to bardzo dużo - mówi Marcin. - Jak się tutaj nie ma roboty, to bierze się co jest. Czułem jednak, że coś nie gra. Pieniądze za przejazd pośrednik kazał nam wpłacić na konto. Wraz z sześcioma innymi osobami - zgodnie z instrukcjami pośrednika z Chełma - mężczyźni wsiedli wczoraj na lubelskim pl. Zamkowym do busa. Pojazd zawiózł ich na teren bazy transportowej w Kol. Stróża pod Kraśnikiem. Tam czekały już dwa autokary. I kilkadziesiąt osób z całej Lubelszczyzny. Po chwili na plac wjechał radiowóz. - Mamy podejrzenia, że ci państwo, którzy jadą do pracy we Włoszech zostali oszukani. - usłyszeli pasażerowie. - Nie mam prawa nikogo zatrzymać, ale radzę wziąć pod uwagę, że na miejscu nikt na państwa nie będzie czekać. Tym bardziej z propozycją podjęcia pracy. Jako pierwsi z wyjazdu zrezygnowali Marcin z Michałem. Pozostali pasażerowie zaprzeczali, że jadą do pracy oferowanej przez pośrednika z Chełma. Ale po kilku godzinach przesłuchań z wyjazdu do pracy we Włoszech zrezygnowały kolejne trzy osoby. Reszta wyjechała. Nieoficjalnie policjanci mówią, że większość pasażerów autobusów pojechała do pracy. Do kontaktów z pośrednikiem z Chełma nie przyznali się z obawy przed zaangażowaniem w sprawy sądowe albo liczą, że praca jednak na nich czeka. - Jesteśmy na tropie oszusta - mówi nadkom. Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Ten pan już na pewno nikogo nie oszuka. Zalecam dużą ostrożność przy ogłoszeniach o pracy za granicą. Każdy pośrednik musi mieć certyfikat wydany przez ministra pracy. Spytajmy o to. Ogłoszenia z podanym jedynie numerem telefonu komórkowego można od razu wyrzucić do kosza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama