Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Kierunek niepożądany

Jedziesz drogą krajową i kończy ci się benzyna. Po przeciwnej stronie dostrzegasz stację benzynową, ale... nie możesz tam wjechać. Już w marcu i kwietniu znaki zakazu skrętu w lewo pojawią się na niektórych odcinkach lubelskich dróg krajowych.
Takie znaki kierowcy spotkają najprawdopodobniej na drodze nr 17, zwłaszcza na odcinkach Kurów–Lublin i Lublin–Piaski. To najbardziej zatłoczone odcinki tej szosy. Podobna jest na drodze krajowej nr 19 na odcinku Kraśnik–Lubartów. Na obu drogach nowe zakazy mogą stanąć już w marcu. – Nie będzie żadnej akcji masowego stawiania zakazów – zapewnia Janusz Wójtowicz, dyrektor lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Teraz analizujemy natężenie ruchu i w zależności od wyników będziemy stawiać znaki zakazu skrętu w lewo. To pomysł Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Zasada jest słuszna – mówi Władysław Radzki, zastępca dyrektora oddziału GDDKiA w Lublinie. – Na ruchliwych drogach skręty w lewo są bardzo niebezpieczne. Samochody blokują wtedy ruch. Nie będzie można skręcić w lewo do kościoła, do sklepu czy do przydrożnego motelu. Żeby dostać się do zjazdu do miasteczka leżącego po lewej stronie drogi, kierowca będzie musiał dojechać do najbliższego skrzyżowania, zawrócić i przejechać dodatkowe kilometry. – Ważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników ruchu niż to, że ktoś będzie musiał nadłożyć drogi – dodaje Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. – Jednak w pobliżu ważnych punktów lub skupisk ludzkich zawsze można zbudować skrzyżowanie albo przeszyć jezdnię i zrobić pas do skrętu w lewo. Podstawą zakazu jest rozporządzenie ministra transportu z... 1999 r. Zgodnie z nim na drogach krajowych, na których w ciągu godziny przejeżdża więcej niż 800 aut na godzinę, nie można wykonywać manewrów takich jak skręt w lewo. Zakaz uderzy przede wszystkim w stacje benzynowe. Polska Izba Paliw Płynnych już uruchomiła specjalny telefon interwencyjny, gdzie mogą dzwonić właściciele stacji. W ciągu kilku dni zgłosiło się kilkadziesiąt. – Właściciele niektórych stacji często na własny koszt poszerzali lub remontowali jezdnię przed stacją, a teraz stawia im się zakaz – mówi Arkadiusz Ciesielski z biura prasowego PKN Orlen. – Mamy wątpliwości, ponieważ to może być kolejny, nagminnie łamany przepis.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama