Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

A to się wojewoda urządził

Aż o 30 tysięcy złotych przepłacili urzędnicy wojewody za meble do swoich gabinetów. Mogli wybrać dobrą i znacznie tańszą ofertę, ale woleli najdroższą – uznała Najwyższa Izba Kontroli.
Lubelski urząd kupił za pieniądze z naszych podatków m.in. 100 biurek, 60 szaf, 170 krzeseł i 12 stolików. Przetarg zakończył się prawdziwym pogromem wśród oferentów. Z 10 propozycji już na początku urzędnicy odrzucili osiem. Z pozostałych dwóch, wybrali najdroższą ofertę – lubelskiej firmy „Technika” (za 143,3 tys. zł). Tymczasem niektóre firmy chciały nawet dwukrotnie mniej. – Ja nie chcę mieć z nimi więcej do czynienia. Ja się ich po prostu boję – mówił o urzędnikach organizujących przetarg właściciel firmy, której oferta została odrzucona na początku. Całą historię Dziennik opisał w listopadzie ubiegłego roku. Po naszym tekście wojewoda zwrócił się do NIK o zbadanie sprawy przetargu. Dziennik dotarł do nieoficjalnych wyników tej kontroli. Inspektorzy potwierdzili, że w przetargu urząd nie wybrał najkorzystniejszej oferty. Odrzucił np. firmę „Meble Taurus” z ofertą tańszą od wybranej o 31 tys. zł. Zdaniem inspektorów taka decyzja była bezpodstawna, gdyż oferta Taurusa była zgodna z wymaganiami urzędu. NIK oceniła, że urzędnicy wydając pieniądze z budżetu nie oszczędzali. Przewodniczącą komisji przetargowej była Wioleta Gołębiowska, która pełni obowiązki zastępcy dyrektora Biura Dyrektora Generalnego urzędu. A wszystko zatwierdzał Krzysztof Daszyński, dyrektor generalny. Według niego zastrzeżenia NIK są nieuzasadnione. – Oferta Taurusa była znacznie gorsza – kwituje dyrektor.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama