Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Topielec na niby

Kilka godzin płetwonurkowie szukali w sobotę domniemanego topielca w jeziorze Białym w Okunince. Poszukiwania przerwali dopiero po... telefonie od \"topielca”. Dzwonił z Siedlec.
W piątek wieczorem turyści zauważyli na pomoście w okolicach ośrodka \"Świtezianka” porzucone ubranie. Zaniepokojeni przeszukali brzeg, ale właściciela ubrania nie znaleźli. W sobotę rano ciuchy wciąż leżały nad wodą. Turyści powiadomili policję. Do akcji wkroczyli też płetwonurkowie przebywający akurat w Okunince na obozie treningowym. Penetracja dna jeziora trwała kilka godzin. W jej trakcie do \"Świtezianki” zadzwonił niedoszły topielec. Okazało się, że w piątek wieczorem siedział pijany na pomoście. Wpadł do wody. Po wyjściu rozebrał się i zostawił mokre ubranie. Nie potrafił wytłumaczyć, jak dotarł do Siedlec. (cyk)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama