Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Urząd Skarbowy: Zabrakło pieniędzy na pensje. "Kazali nam wyjść"

W Urzędzie Skarbowym skończyły się pieniądze na wynagrodzenia dla pracowników na umowach-zlecenie. - Rano przyszli do pracy, a po kilku godzinach musieli zabrać swoje rzeczy i wyjść - skarży się Czytelniczka.
Urząd Skarbowy: Zabrakło pieniędzy na pensje. "Kazali nam wyjść"
Chodzi o Pierwszy Urząd Skarbowy przy ul. Sądowej w Lublinie. Na naszą redakcyjną skrzynkę dostaliśmy kilka e-maili od zbulwersowanych Czytelników. Wszystkie opisują sytuację pracowników, których urząd zatrudnia dodatkowo (na umowę-zlecenie) do pracy przy wprowadzaniu danych z zeznań podatkowych (PIT). - We wtorek ludziom kazano odejść od komputerów o godz. 13.15. Bez ostrzeżenia, nikt wcześniej nic nie mówił. Ludzie normalnie rano przyszli do pracy i po kilku godzinach każe im się wynosić i zabierać wszystkie rzeczy. Tak się ludzi nie traktuje - opowiada nasza Czytelniczka. Umowy-zlecenia były zawarte z 35 osobami od lutego. - Okazało się, że niektóre osoby wprowadzały bardzo dużo danych. Dlatego pieniądze, które mieliśmy przeznaczone na te umowy, skończyły się wcześniej niż przewidywaliśmy. W tym roku dostaliśmy ich mniej, niż w ubiegłych latach - tłumaczy Paweł Zgrajka, naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Lublinie. Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie, że niektórzy z takich pracowników mają stawkę godzinową, inni dostają pieniądze od każdego wprowadzonego PIT-a. - Zakres pracy może być podobny, ale zakres odpowiedzialności jest inny. Urzędnik jest funkcjonariuszem publicznym, musi także odpowiadać przed przełożonymi - mówi Paweł Zgrajka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama