Mieszkańcy mają wybór: Albo klub go-go, albo sklep z alkoholem
Klub go-go, sex shop i masaż erotyczny. Czynny 24 godziny na dobę lokal ma powstać na parterze bloku przy ul. Partyzantów 48 w Puławach. Chyba że... mieszkańcy zgodzą się na koncesję na alkohol
- 17.04.2014 00:01

- Nie chcemy tu klubu go-go. Budynek, w którym mieszkają ludzie, to nie miejsce na taką działalność. Tu są małe dzieci, które już dopytują rodziców, co to jest masaż erotyczny. Poza tym w naszym bloku są bardzo cienkie ściany. Słychać, co mówi sąsiad. A ja mieszkam bezpośrednio nad tym lokalem - martwi się Ewelina Kubisz.
Lokal, gdzie ma powstać klub go-go, należy do spółki Inwestor HM, która działa także na terenie województw mazowieckiego, wielkopolskiego, lubuskiego i śląskiego.
Podczas ubiegłotygodniowego spotkania z pełnomocnikiem zarządu spółki mieszkańcy wyjaśnili przyczyny swojego sprzeciwu. - Swoje stanowisko motywujemy względami moralnymi, estetycznymi oraz dbałością o wygląd zewnętrzny i poczucie bezpieczeństwa w okolicy - podkreślali.
Zapowiadają, że jeśli lokal ruszy zgodnie z zapowiedziami 1 maja, zamontują monitoring. - Mamy nadzieję, że to wystraszy klientów, bo przecież nikt, kto przychodzi do takiego miejsca, nie chce być nagrywany - dodaje Kubisz.
Sprawa ma drugie dno. Mieszkańcy twierdzą, że są szantażowani przez właściciela lokalu, który ogłosił ulokowanie tu punktu erotycznych uciech po tym, jak odmówili zgody na sprzedaż w lokalu alkoholu. Mówią, że to tylko straszak, bo w lokalu był wcześnie psi fryzjer, a po nim nie było żadnego remontu. Zaklejono jedynie szyby plakatami z informacją o otwarciu klubu go-go.
- Uważamy, że klub wcale tam nie powstanie. Bo np. wątpliwości budzi metraż lokalu. 53 mkw. to zdecydowanie za mało, jak na taką działalność - mówi Ewelina Kubisz.
Jak tłumaczy Grzegorz Luboiński, pełnomocnik zarządu Inwestor HM, do wynajęcia lokalu zmusiły firmę względy finansowe. - Nasza firma działa dzięki zyskom z wynajmu lokali komercyjnych. A ten już od kilku miesięcy stoi pusty i przynosi straty. Wcześniej chcieliśmy wynająć ten lokal na sklep spożywczy Żabka, ale wspólnota nie zgodziła się na koncesję na alkohol. Zostaliśmy postawieni pod ścianą i podpisaliśmy umowę z innym najemcą - mówi Luboiński. - Przyznaję, że wynajęcie lokalu dla klubu go-go nie do końca odpowiada naszym standardom etycznym, ale nie mieliśmy wyjścia.
Pełnomocnik zapewnia, że jego firma chce jednak żyć w zgodzie ze wspólnotą. - W związku z tym zdecydowaliśmy się na kolejne spotkanie. Jeśli mieszkańcy zgodzą się na koncesję na alkohol, to jesteśmy gotowi wycofać się z umowy z najemcą, który chce otworzyć klub go-go.
Firma nie chce podać nazwy najemcy. Informuje tylko, że ma on podobne kluby także w innych polskich miastach.
Reklama













Komentarze