Wczoraj przed Sądem Rejonowym w Białej Podlaskiej rozpoczął się proces księdza katechety Zbigniewa Sz. Były proboszcz z Połosek jest oskarżony o molestowanie sześciu uczennic Szkoły Podstawowej. Sąd nie zgodził się na jego dobrowolne poddanie się karze.
Beata Malczuk
04.11.2004 21:45
prawa wyszła na jaw prawie rok temu. Prokurator nie ma wątpliwości, że katecheta dopuścił się przestępstwa. Według niego wielokrotnie brał na lekcjach religii dziewczynki na kolana i dotykał w intymne miejsca. W trakcie przesłuchań ksiądz potwierdził, że uczennice siadały mu na kolanach i że głaskał je po głowach, ale stwierdził, że nie miało to podtekstu seksualnego. „Wybranki” katechety były przez rówieśników szykanowane. Bały się wychodzić z domu, unikały ludzi. W końcu powiedziały o wszystkim rodzicom. Ci zażądali od dyrektora szkoły, aby odsunął duchownego od dzieci. Kiedy dyrektor Jan F. nie reagował, zawiadomili policję. W obawie przed skandalem dyrektor w porozumieniu z księdzem namawiał rodziców do wycofania oskarżeń. Straszył, że będą mieli kłopoty, a księdzu i tak nic nie zrobią. Prokurator postawił pedagogowi zarzut utrudniania śledztwa i działania na szkodę pokrzywdzonych. Dyrektor jest sądzony razem z księdzem.
Na wczorajszym procesie katecheta chciał dobrowolnie poddać się karze. Wniosek jego obrońcy poparli także prokurator oraz rodzice pokrzywdzonych. – Bardzo nam zależy, aby wszystko jak najszybciej się zakończyło. Zarówno my jak i dzieci bardzo to przeżywamy. Każdy pobyt w sądzie to dla nas duży stres – mówi matka jednej z pokrzywdzonych dziewczynek.
Sąd nie zgodził się na prośbę katechety. Będzie więc konieczne całe postępowanie dowodowe. Na kolejnej rozprawie, 26 listopada, zostaną przesłuchani świadkowie. Ksiądz od prawie roku przebywa w areszcie, dyrektor natomiast, jak gdyby nigdy nic, kieruje szkołą.
Cała sprawa podzieliła wieś, ale ostatnio emocje opadły. – Nie jesteśmy już opluwani i nie boimy się chodzić do kościoła. Nowy proboszcz nie ma do nas pretensji. Przeciwko nam jest tylko niewielka grupa starszych osób. Pozostali, tak, jak i my, chcieliby o wszystkim zapomnieć i normalnie żyć – mówi jeden z rodziców dziewczynek.
Komentarze