Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dopłaty widma

Dopłaty bezpośrednie dla rolników się spóźniają, bo urzędnicy nie potrafią pisać po polsku. To zła wiadomość. Dobra jest taka, że nie wszyscy robią szkolne błędy i część dopłat już dotarła na konta lubelskich rolników.
– Nie dostaliśmy jeszcze pieniędzy, choć wnioski złożyliśmy jako jedni z pierwszych – twierdzi Urszula Maj, prowadząca z mężem Henrykiem gospodarstwo w podlubelskim Motyczu. – Mało tego. Nie spotkałam nikogo z okolicy, kto by dopłaty już dostał. W Nałęczowie i Opolu Lubelskim nie wpłynęła ani jedna wpłata. – A rolnicy wciąż pytają – mówi Zbigniew Zegarski, prezes Powiatowego Banku Spółdzielczego w Opolu Lubelskim. – Odbierający u nas renty i emerytury też chcą się dowiedzieć, czy ich dzieci już otrzymały dopłaty. Codziennie wraca z kwitkiem z Banku Spółdzielczego Zofia Czubek, sołtys wsi Stanin w powiecie łukowskim. – Jeszcze nikt od nas dopłat nie dostał. A pieniądze w pierwszej kolejności mieli otrzymać ci rolnicy, którzy prawidłowo wypełnili wnioski i jako pierwsi je złożyli. – Tak, ale pod warunkiem że powiatowe biuro Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie prawidłowo przygotowało listy – wyjaśnia Iwona Musiał, rzecznik agencji w Warszawie. – Tymczasem wiele biur przysłało listy z błędami. I nie chodzi o nieprawidłowe wyliczenia, ale błędy szkolne: podpis w złym miejscu, błędy ortograficzne itp. A że jest to tzw. decyzja w trybie administracyjnym, my nie mamy prawa niczego poprawiać. Musimy listy z powrotem odsyłać do biura powiatowego. – Poprawione listy zostały wysłane do Warszawy w ub. tygodniu – zapewnia Jerzy Osiński, zastępca kierownika powiatowego biura ARiMR w Łukowie. Które powiatowe biura zawiniły? Nie wiadomo, bo Iwona Musiał – zasłaniając się prawem – odmówiła podania takiej informacji. Ale nie zawsze winni są urzędnicy. Powiatowe biuro agencji mogło przysłać dokumenty bez jednego błędu, a mimo to rolnicy z danego powiatu jeszcze nie dostali pieniędzy. – To komputer losuje, gdzie danego dnia pójdą pieniądze – dodaje Łukasz Osik z lubelskiego oddziału regionalnego ARiMR. – A dziennie idzie nie więcej niż 30 tysięcy przelewów. – Centrala nie odesłała nam list – zapewnia Wanda Sobolewska, kierująca kancelarią lubelskiego powiatowego biura ARiMR. – Nie mamy po prostu szczęścia w losowaniu. Minister rolnictwa obiecywał, że wszystkie dopłaty wpłyną na konta jeszcze w tym roku. – Będziemy się starać by tak było – zapewnia Musiał. Ale nie wszyscy mają szczęście do urzędników nieudaczników lub pecha w losowaniu. Na przykład w Janowie Lubelskim dopłaty wpływają systematycznie, po ok. trzydzieści tygodniowo. Wczoraj obrodziło przelewami także w Banku Spółdzielczym w Werbkowicach. Przyszło sto.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama