Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dobro pacjenta? Kogo to obchodzi

Pacjenci zapisani na rehabilitację są załamani. Od stycznia na Topolowej zabraknie rehabilitantów. Nowa spółka – powstająca po likwidowanej przychodni SP ZOZ – nie przewiduje usług w tym zakresie.
– Koledzy wbili nam nóż w plecy – mówi Krystyna Wasylkiewicz, magister rehabilitacji ruchowej, która 13 lat pracowała w przychodni SP ZOZ. – Powiedzieli, że sala gimnastyczna zostanie zlikwidowana, bo dostali za niski kontrakt. W sierpniu siedmiu pracowników rehabilitacji i fizjoterapii postanowiło utworzyć prywatną spółkę „Rehabilitacja”. Zatrudnienie w niej obiecano wszystkim pracownikom działu rehabilitacji likwidowanej przychodni publicznej. Jednak we wrześniu tylko cztery z tych siedmiu osób założyły spółkę. – Zostałam na lodzie – ubolewa Joanna Jakóbczyk, technik fizjoterapii, pracująca w przychodni od 15 lat. – Zrobiono to za moimi plecami, bo nie opłacało im się mnie zatrudniać. Wyeliminowali jeszcze kilka osób. Zgodnie z wytycznymi Narodowego Funduszu Zdrowia w poradni rehabilitacyjnej musi być zatrudniony lekarz i fizjoterapeuci, w tym magister rehabilitacji ruchowej lub magister fizjoterapii. Ale w nowej spółce nie ma żadnego magistra. – Zezwolenie na prowadzenie rehabilitacji zdobyli powołując się na moje kwalifikacje – twierdzi Wasylkiewicz. – Dałam swoje dokumenty. Teraz jestem niepotrzebna. – Nie zatrudnimy ich, bo nie możemy im płacić z własnej kieszeni – twierdzi Beata Wrońska, technik fizjoterapii, współwłaścicielka nowej spółki. – I tak będziemy musieli pracować za darmo. Nie starczy nam na dojazdy do pracy. O utworzeniu sali rehabilitacyjnej nie ma mowy. Nikt nie pomyślał o chorych. A na rehabilitację przychodzą pacjenci po operacji kręgosłupa, po wylewach, ze stwardnieniem rozsianym. – Ta sala jest nam niezbędna – twierdzi Wiesława Kuryło, pacjentka ze stwardnieniem rozsianym. – Mieszkam w pobliżu. Nie mam zdrowia dojeżdżać na zabiegi. Co na to właściciele nowej spółki? – Wiemy, że dla pacjentów to fatalne rozwiązanie – mówi Wrońska. – Ale sali nie będzie, bo przy tak niskim kontrakcie nie da się jej utrzymać. Wydłuży się również czas oczekiwania na zabiegi fizjoterapii.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama