Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jak się obchodzić z kobietą

Jeśli marzy Ci się, by w Twoim domu panowały zgoda, życzliwość, miłość, a przynajmniej, jeśli nie chcesz, by dochodziło w nim do awantur, powinieneś dobrze zarabiać, razem z żoną prać, sprzątać i lepić pierogi, załatwić jej interesującą pracę, pomagać dzieciom odrabiać lekcje, zamienić ciasne mieszkanie na większe, rzadziej zaglądać do kieliszka...
Zarobki na pierwszym miejscu wśród źródeł nieporozumień i konfliktów rodzinnych, nierzadko kończących się rozwodem?! Kilkanaście lat temu takie stwierdzenie można było uznać za głupie gadanie. Za nonsens po prostu. Przecież ludzie nie żyją ze sobą dla pieniędzy... - żachnąłby się nie tylko idealista. Niestety, z badań CBOS, przeprowadzonych w Polsce w ostatnich latach, jednoznacznie to wynika: Drugie miejsce w rankingu czynników konfliktogennych zajmuje podział obowiązków domowych (36 proc.), następnie bezrobocie któregoś z małżonków (28 proc.) i kłopoty sprawiane przez dzieci (25 proc.). Zaledwie w co piątej rodzinie (18 proc.) przyczyną kłótni i awantur są trudne warunki mieszkaniowe. Co zaskakujące - tyle samo złego, jak wynika z badań, wyrządza rodzinom... alkohol. A przecież w dość powszechnie głoszonym schemacie zajmuje on czołową rolę! Widocznie schemat jest fałszywy - przecież Ponieważ, dzięki m.in. solidarnemu wysiłkowi kolejnych rządów wszelkich maści jesteśmy krajem, który pod względem bezrobocia nie ma sobie w Europie równych, można przypuszczać, że główna przyczyna konfliktów w polskich rodzinach długo jeszcze się nie zmieni. Doradzanie zatem, by w celu osiągnięcia większego szczęścia rodzinnego postarać się o wyższe zarobki, w naszych warunkach na razie mija się z celem. Owszem, Francuzi, Grecy czy inni mogą skorzystać. Również, z powodów finansowych, sugerowanie przeniesienia się z kawalerki do jednorodzinnego dwupoziomowego domku z basenem za miastem, chwilowo jest nie na miejscu. Podobnie rzecz się przedstawia w obszarze edukacji potomstwa. Konflikty są tu nieuniknione - nasze szkoły nie po to przecież przyjmują uczniów, żeby ich wykształcić, lecz aby zatrudnieni w nich nauczyciele mieli komu dawać korepetycje. Nie mówię, że wszyscy... Ale niemało... I tych nie zamierzam przepraszać. Krótko mówiąc, konfliktów z powodów edukacyjnych też nie da się uniknąć, bo jak się mało zarabia, to czym zapłacić za \"korki”? Tak więc z głównej grupy czynników, mogących uratować lub pogrążyć związek kobiety z mężczyzną, zależnie od ich zastosowania, w Polsce w masowej skali posłużyć się można tylko dwoma: odkurzaczem i alkoholem. Nie wchodząc w szczegóły stwierdzić tu należy, że kobieta będzie zadowolona, jeśli pierwszego będziesz używał jak najczęściej, a drugiego jak najrzadziej. Nie tylko dlatego, że prąd jest tańszy... A w ogóle to To zależy z jakiego punktu widzenia na sprawę się spojrzy. Patrząc uczciwie, po ludzku nie możesz powiedzieć inaczej jak: bo skoro to najbliższa mi osoba, którą darzę uczuciem, to muszę zrobić wszystko, co możliwe, by było jej jak najlepiej i by czuła się jak najlepiej. A z punktu widzenia męskiego egoisty uzasadnienie jest proste: życie z kobietą zadowoloną z życia jest przyjemniejsze od szarpania się z wiecznie strojącą fochy frustratką. Egoista, nawet jeśli nie oglądał filmu pt. Janosik, w którym Kwiczoł i Pyzdra ujawniają największą prawdę o kobiecie (\"Z babą źle. A bez baby jeszcze gorzej...”), musi się domyślać, że bez kobiet praktycznie upada ziemska cywilizacja: lodówki w domach pustoszeją, pająki opanowują wszystkie kąty, zlewozmywaki przypominają polskie drogi podczas kampanii wyborczej Samoobrony, komornicy pukają w sprawie nieopłaconych rachunków, dzieci na okrągło zajadają się hamburgerami (a w ogóle skąd się biorą dzieci. A ty, szanowny Czytelniku, powoli dziadziejesz, podupadasz na zdrowiu (tak! - amerykańscy uczeni dowiedli, że samotni mężczyźni żyją nie tylko gnuśniej i gorzej, ale również krócej). Wniosek: kimkolwiek jesteś - człekiem szlachetnym i czułym, czy wyrachowanym, zimnym typem - Młodym, dopiero co zakochanym, nie trzeba mówić, jak to się robi. To umiejętność z rodzaju tych, jakie posiadają małe kocięta, szczenięta, niemowlęta - nikt ich ssania nie uczył, a doskonale ssać potrafią. Ale z wiekiem może być z tą umiejętnością dbania o kobietę gorzej. Jak to zmienić na lepsze. Bardzo prosto: przypomnij sobie, jak to było dawniej. Przynosiłeś Jej kwiaty nie tylko na imieniny i Dzień Kobiet, ale i, ot tak, bez okazji? No to na co czekasz? Biegnij (truchtaj, kuśtykaj raczej...) do kwiaciarni! Biegałeś z Nią na imprezy, do kina, prywatki? No to nie daj jej teraz ciągle być kurą domową! Wyrywałeś jej robotę z rąk (\"Nie przemęczaj się, kochanie, ja to zrobię...)? No to odłóż, wałkoniu jeden, tę gazetę i poobieraj ziemniaki, wyrzuć śmieci, wyjdź z psem na spacer. Zrób to z własnej inicjatywy, a nie dopiero, gdy Cię o to poprosi. Zachwycałeś się: masz takie piękne oczy, śliczne włosy, takie cudowne nogi, jesteś taka mądra? No to powtórz to. Z akcentem na: mądra... Mówiłeś Jej: kocham? No to wykrztuś to słowo. Jakoś dziwnie nie chce Ci przejść przez gardło? Spróbuj, nie wstydź się. Ona w najgorszym wypadku sprawdzi, czy nie masz gorączki. A w najlepszym... Może być cudownie! Zachowań i postaw, które musisz sobie przypomnieć i je odświeżyć jest tak wiele, że nie sposób ich tu nawet wymienić, a co dopiero opisać. W każdym razie ogólna recepta brzmi: Chcesz by Twoja kobieta zachowywała się tak, jak kiedyś, traktuj Ją tak, jak kiedyś. Oczywiście, jest ryzyko, że Twoja kobieta zechce uzyskać potwierdzenie wyartykułowanych uczuć, deklaracji i manifestów - i np. zażąda, abyś się wreszcie przeprosił z jej mamusią. W każdym razie miej świadomość, że słowa mogą tu nie wystarczyć i  Jeśli stawką jest dalsze trwanie Waszego związku, a jeszcze, mimo niszczących Was burz, uczucie wciąż się tli - zgódź się na wszystko, nie marudź, nie dyskutuj. Zanim zaczniesz się odwoływać do rozsądku, sensu, logiki, przyzwoitości, przeproś Ją i powiedz, że wychodzisz na moment na papierosa (jeśli jeszcze wolno Ci palić, jeśli nie, szukaj innego pretekstu) - i powtórz sobie zamieszczone obok \"Kobiece reguły”. Po tej mądrej lekturze Wasza dalsza rozmowa potoczy się już w bezpiecznym kierunku. I od tej pory będziecie żyć już zgodnie, długo i szczęśliwie... A jeśli nie? Reklamacji nie przyjmuję.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama