Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie będzie spalarni opon przy ul. Grygowej. Firma wycofała się po protestach mieszkańców

Nie będzie zakładu utylizacji opon przy ul. Grygowej, przeciw któremu protestowali okoliczni mieszkańcy. Z tych planów wycofała się firma, która zamierzała uruchomić taką instalację.
Nie będzie spalarni opon przy ul. Grygowej. Firma wycofała się po protestach mieszkańców
Urządzenia miały być uruchomione w hali stojącej zaledwie 20 metrów od bloków socjalnych przy ul. Grygowej. Ich mieszkańcy o planach siedleckiego przedsiębiorstwa państwowego Setar dowiedzieli się z prasy, choć magistrat zapewniał, że w tej sprawie zachowane zostały wszelkie procedury. - Informacja była na stronie internetowej urzędu i na stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Było też ogłoszenie na miejscu - bronił się przed protestującymi Zdzisław Strycharz, ówczesny dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. A mieszkańcy odpowiadali mu, że ogłoszenie, owszem, było, ale w… sklepie. Mimo protestów urzędnicy wydali korzystną dla inwestora decyzję środowiskową. Ratusz tłumaczył, że nie było podstaw by takiej decyzji odmawiać. Co innego stwierdziło niedawno Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które uchyliło decyzję Ratusza po skardze działającej w pobliżu firmy zajmującej się systemami alarmowymi. Uzasadnienie SKO było miażdżące dla Ratusza. Kolegium stwierdziło, że miejscy urzędnicy zamiast patrzeć na tytuł wniosku powinni spojrzeć co z niego wynika. Zdaniem SKO zakład powinien być uznany za spalarnię odpadów. Kolegium wytknęło również Ratuszowi, że nie poinformował wszystkich osób, na których działki mógł oddziaływać ten zakład.Co więcej, zdaniem Samorządowego Kolegium Odwoławczego taki zakład w ogóle nie powinien tu powstać. Dlaczego? Część gazu z opon miałaby być magazynowana. Setar nie podał we wniosku ani pojemności, ani lokalizacji zbiornika. Tymczasem taki zbiornik od bloków mieszkalnych musiałoby dzielić nie 20, ale 60 metrów, a tyle miejsca tu nie ma. To, zdaniem SKO "jednoznacznie dyskwalifikuje” taką inwestycję w tym miejscu. Tym bardziej, że w razie pożaru trzeba by ewakuować 900 osób. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia przez Ratusz. Prezydent zapewniał, że urzędnicy zrobią to wnikliwie. Ale urzędnicy nie będą już mieli okazji, by się wycofać. Po orzeczeniu SKO firma sama zrezygnowała z tej inwestycji, o czym w piątek oficjalnie poinformowała magistrat. - Wskazaną przez firmę przeszkodą do realizacji przedsięwzięcia jest brak poparcia ze strony środowiska lubelskiego dla wspomnianej inwestycji - stwierdza w oficjalnym komunikacie Beata Krzyżanowska, rzecznik Ratusza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama