Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lotnisko z głową w chmurach

Na internetowej stronie portu lotniczego można znaleźć listę poszukiwanych kandydatów. Procedura rekrutacyjna ma się zacząć już we wrześniu. Ale sprawa nie jest jasna. Na razie w spółce pracują trzy osoby: prezes i dwóch dyrektorów.
Ale - wedle informacji ze strony internetowej - już niedługo liczba zatrudnionych znacznie się powiększy. Potrzebni będą m.in. specjaliści od utrzymania sztucznych i zielonych nawierzchni lotniska, operatorzy sprzętu lotniskowego, pracownicy administracyjno-biurowi, magazynierzy, mechanicy samochodowi, inżynierowie ze specjalnościami od przygotowania i prowadzenia inwestycji lotniskowych. W sumie ponad 140 osób. Od 1 września tego roku mają być przyjmowane listy motywacyjne i CV od kandydatów. Rozmowy kwalifikacyjne są planowane w I kwartale 2006 roku. Do końca przyszłego roku mają się zakończyć specjalistyczne szkolenia pracowników. Dla przyjezdnych spółka planuje wybudować około 50 domków jedno- lub wielorodzinnych. - Na razie wyraziliśmy zgodę na utworzenie tylko trzech etatów w spółce - mówi tymczasem Marian Starownik, przewodniczący Rady Nadzorczej Spółki Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada. - Nie planujemy przyjęć nowych pracowników, dopóki nie rozpocznie się budowa. A do początku prac jeszcze daleko. W tej chwili nawet tereny pod inwestycję nie należą do spółki. - Rozmawiamy z rolnikami. Do końca roku chcemy od nich odkupić całą ziemię, na której ma być wybudowane lotnisko. Następny etap to ogrodzenie całości. Później ogłosimy przetarg na projekt techniczny portu. I to są nasze plany na ten rok. Poza tym, ciągle poszukujemy inwestora strategicznego - dodaje Starownik. • To skąd informacje o przyjęciach do pracy? - Nic o tym nie wiem. Proszę pytać prezesa zarządu spółki Zbigniewa Lewartowicza. Problem w tym, że prezes nie był zbyt rozmowny. Oprócz tego, że nie chce z nami rozmawiać powiedział jedynie, że informacje ze strony internetowej są wiążące. W lutym Dziennik opisał inny pomysł prezesa Lewartowicza. Marzyły mu się wojewódzkie linie lotnicze, a w ich barwach ogromne i drogie boeingi 747. Zamierzał je wziąć w leasing od szwedzkiej firmy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama