Najlepszy biznes jest w polityce
Czy ktoś się zastanawiał, dlaczego u nas w kraju nie ma klasy średniej? Znają odpowiedź ci, którzy prowadzą małe przedsiębiorstwa rodzinne. Ile barier, ile przeszkód trzeba pokonać i jakie ryzyko... Zdąży spłacić kredyt? Wytrzyma? Utrzyma się - czy padnie?
- 17.05.2005 19:58
W polityce jest inaczej. Tworzy się nową partię z członków rodziny, bliskiego otoczenia i dotychczasowych członków innych partii. Nagłośnia się swoje niezadowolenie z działania przeciwników politycznych, krytykuje generalnie ich działanie, wykrzykując z trybun, najczęściej sejmowej a jeśli ktoś się do niej nie dotarł - to z samorządowej: \"Wy nie zrobiliście nic, psujecie tylko państwo, wy jesteście komuchami”! Wy..., wy..., wy...!” Same inwektywy, żadnej konstruktywnej krytyki. Aż w uszach dzwoni ten polityczny jazgot. Wielka szkoda, że Sejm nie rozwiązał się, bo jeszcze przez kilka miesięcy będziemy uczestniczyć w tej wojnie na słowa, nie zawsze parlamentarne.
I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno w dniach żałoby narodowej podawaliśmy sobie ręce, otwieraliśmy serca i było tak błogo, tak miło...
Teraz to wszystko miażdży fala wyścigu do politycznego biznesu: do Sejmu... do Sejmu... Ojciec-syn, matka-syn, brat, stryj itd. A najlepiej cała rodzina. Już nie wystarczy jeden polityk w rodzinie, który, będąc posłem, może ze swoich apanaży opłacić i zatrudnić nie tylko własne dzieci. Trzeba żeby rodzina miała dwa biura poselskie, np. jedno w Warszawie, a drugie w terenie.
Tak tworzą się klany - nie Lubiczów, tylko Gilowskich, Giertychów, Podkańskich, Kaczyńskich itd. A potem rozpocznie się rozliczanie z przeszłością burzenie wszystkiego, co się da i tworzenie od nowa, bo \"nasze będzie lepsze”.
A może to \"lepsze” już było?...
J.T. z Lublina
(nazwisko do wiadomości redakcji)
Reklama
Komentarze