Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zagadka szkieletów ze Szczytowej

Nadal nie wiadomo, kim były osoby, których szczątki odkryto we wtorek w skarpie na lubelskim osiedlu Górki. Jedna z wersji mówi o ofiarach egzekucji, druga o pochowanych na przyklasztornym cmentarzu.
Wczoraj policjanci znaleźli kolejny, siódmy, szkielet. Z pierwszych oględzin wynika, że wszystkie ciała zostały pogrzebane w ten sam sposób. Historyk z lubelskiego IPN Jacek Wołoszyn opowiada, że w tych okolicach w 1940 roku Niemcy rozstrzelali kilkaset osób w ramach akcji wymierzonej w polską inteligencję. - W lecie 1940 roku wywieziono tu około 500 więźniów Zamku Lubelskiego. Rozstrzelano ich i pochowano - mówi Wołoszyn. Przy szkieletach nie znaleziono szczątków ubrań. - To może potwierdzać teorię egzekucji. Osoby rozstrzeliwane rozbierano do bielizny - zaznacza historyk. Z kolei z relacji najstarszych mieszkańców tych okolic wynika, że szczątki mogą być pozostałościami przyklasztornego cmentarza. - Moim zdaniem to mniej prawdopodobne. Mnisi chowali swoich zmarłych na cmentarzach w centrum Lublina - mówi Wołoszyn. Wątpliwości rozwieje analiza szkieletów przez lubelski Zakład Medycyny Sądowej. Biegli będą mogli określić dokładniejszy wiek szczątków, a być może także przyczynę śmierci pochowanych w skarpie osób. - W tej chwili tak naprawdę niczego nie wiemy. Dopiero po otrzymaniu wyników zdecydujemy, co dalej z tą sprawą - mówi Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama