Nocne libacje pod oknami
Mieszkańcy żalą się przede wszystkim na nocne hałasy
na osiedlu. Zwłaszcza z pobliskiej restauracji \"Kalinka”. - Nie da się
tu wytrzymać. W ciągu tygodnia cały czas jakieś dancingi, a w soboty wesela - mówi pan Waldemar, mieszka 20 metrów od restauracji -
- 09.08.2005 20:06
Mają tam wyciszające zasłony i okna, ale są one wiecznie pootwierane, bo gościom jest gorąco. Kiedyś zapytałem w \"Kalince” czy mogą coś z tym zrobić. Usłyszałem, że jeśli mi to przeszkadza, to mogę sobie pozamykać okna i sprawa będzie załatwiona.
Ale nie tylko hałas z restauracji nie daje spać w nocy mieszkańcom. - Jak jest nawet ciszej w \"Kalince”, to dają o sobie znać chuligani. Czasami krzyczą pod naszymi oknami do drugiej nad ranem - denerwuje się pan Andrzej. - I oczywiście są bezkarni. Jak przejeżdża policja, to się chowają, a za kilka minut znowu stoją pod oknem.
Mieszkańcy zgłaszali nam też problemy z parkingami.
- Jest ich za mało - mówi pani Zofia. - Wszyscy zostawiają więc samochody tam, gdzie się da. Wieczorem nie można przejść, bo wszystkie auta stoją na chodnikach.
- Poza tym, w okolicach bloków przy Lwowskiej jest dużo sklepów, restauracji, gabinetów lekarskich. Klienci, którzy do nich przyjeżdżają, w ogóle nie zwracają uwagi, gdzie stawiają samochód. Zdarza się,
że parkują nawet na trawnikach.
(kal, kw, mab)
Reklama
Komentarze