Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Galareta pod nami, odór nad nami

To miało być spokojne osiedle z pasażem sklepów pod balkonami. I tak było. Do czasu. Od pięciu lat, zamiast sklepów, jest zakład produkujący garmażerkę
- Nie da się otworzyć okien w domu - żali się pani Anna, mieszkanka bloku przy Daszyńskiego 2. - Od szóstej rano nie czuję nic oprócz smażonej cebuli, kiszonej kapusty czy podrobów. Taki odór można wytrzymać jeden dzień, ale nie pięć lat. Pięć lat temu w bloku przy Daszyńskiego 2 otworzono sklep garmażeryjny. Szybko jednak sklep przekształcił się w zakład produkcyjny. Zgodę na jego otwarcie wyraziła Robotnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa \"Motor”. - Zarząd spółdzielni wydaje decyzję i podpisuje umowę na wniosek rady osiedla - wyjaśnia Janusz Szacoń, prezes RSM \"Motor”. - I w tym przypadku było tak samo. Mieszkańcy jednak żalą się, że nikt nie zapytał ich o zdanie. - Rada osiedla reprezentuje mieszkańców - kontynuuje Szacoń. - Więc nie można powiedzieć, że nikt nie zapytał mieszkańców o zdanie. Powtarzam raz jeszcze, że zarząd niczego nie zrobił bez akceptacji rady. Ale mieszkańcy upierają się przy swoim. - Kiedy był tu tylko sklepik, nikomu to nie przeszkadzało. Zaczęli jednak w tym miejscu produkcję. Nie można już wytrzymać tego okropnego hałasu. Smród rozchodzi się między pobliskimi blokami. Lokatorzy napisali pismo do spółdzielni z prośbą o kontrolę zakładu. - Takie pismo do nas wpłynęło i kontrola została przeprowadzona - zapewnia Szacoń. - Przedstawiciele rady osiedla dwukrotnie wybrali się, by skontrolować lokal i żadnych uchybień nie stwierdzili. Zapewne czasem unoszą się nieprzyjemne zapachy, ale nie wykazano, by była to duża szkodliwość społeczna. - Przedstawiciele rady osiedla byli tu z samego rana - mówi pani Maria. Ale rano to jeszcze nie śmierdzi. Gdyby tak pomieszkali u nas przez jeden dzień, to wtedy nie mieliby wątpliwości, że tu nie da się żyć. Kontrolę przeprowadził także sanepid. - Obiekt ma wszystkie potrzebne zezwolenia, nie stwarza zagrożenia sanitarnego - zapewnia Agnieszka Rzeźniczak, zastępca kierownika Sekcji Żywności i Żywienia Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. - Wydzieliny nie są szkodliwe ani trujące dla ludzi czy środowiska naturalnego. Uciążliwe dla mieszkańców mogą być tylko zapachy z kuchni. Kontrola wypadła dobrze, nie wykluczam jednak, że w tej chwili jest jakaś wada w systemie wentylacji. Sanepid obiecał zbadać tę sprawę jeszcze raz w trybie natychmiastowym.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama