Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bubel za nasze pieniądze

Lubelscy kierowcy, policjanci i urzędnicy nie zostawiają suchej nitki na Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. System, który miał ułatwić rejestrację samochodu, ściganie drogowych piratów i ukrócić handel kradzionymi autami, praktycznie nie działa.
Tylko wczoraj 70 kierowców próbowało zarejestrować w lubelskim Urzędzie Miasta samochody kupione od sprzedawców z innych miejscowości. Dowiedzieli się, że po stały dowód rejestracyjny muszą przyjść jeszcze raz, za jakiś miesiąc. Dlaczego trzeba tyle czekać, skoro dzięki nowemu systemowi komputerowemu sprawdzenie, czy auto nie jest kradzione, miało zająć kilka sekund? – Bo u nas system działa w jedną stronę – przyznaje Roman Gołębiowski, kierownik referatu ewidencji pojazdów w lubelskim magistracie. – Możemy tylko wprowadzać dane do CEPiK. A żeby sprawdzić przeszłość auta, musimy wysyłać pisemne pytania do innego powiatu. Tymczasem średnio co trzeci rejestrowany u nas samochód został kupiony poza Lublinem. I każdego dnia wysyłamy około 50 pytań do innych starostw. Gdyby system działał jak trzeba, kierowcy nie musieliby tyle czekać na stałe tablice rejestracyjne. Problem z CEPiK-iem mają też policjanci. Liczyli, że dzięki komputerowej bazie od ręki sprawdzą, czy zatrzymany na drodze samochód nie jest kradziony, a kierowca ma ważne prawo jazdy. – To, co bym powiedział na temat CEPiK, nie nadawałoby się do publikacji. Ta baza po prostu nie działa – mówi wysoki rangą policjant Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Dlatego funkcjonariusze, zamiast sprawdzić w komputerze dane o kierowcach lub autach, wciąż wysyłają pisma do starostw z prośbą o zweryfikowanie tych informacji. – Miesięcznie mamy ok. 150–200 takich wniosków – mówi Paweł Kędracki, kierownik Wydziału Komunikacji w parczewskim starostwie. Tam urzędnicy nadal posługują się własną bazą danych. Nie mają dostępu do CEPiK. Kiedy będą mieli? – Nie wiem – odpowiada Kędracki. Za wprowadzenie i funkcjonowanie centralnej ewidencji odpowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. – To, kiedy starostwa będą podpięte, zależy głównie od nich. To nie jest tak, że my im wszystko przygotujemy – mówi Marek Gieorgica, rzecznik MSWiA. – Jakby coś było od nas zależne, to byśmy to zrobili. Ale nie dostaliśmy żadnych zaleceń – dziwi się Gołębiowski. – Napisali nam tylko, że sukcesywnie podpinają kolejne starostwa. – Sukcesywnie – potwierdza rzecznik MSWiA. Ale w żadnym z lubelskich starostw, do których dzwoniliśmy, nie wiedzieli, kiedy CEPiK do nich dotrze. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama