Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Fajsławice: NIK punktuje gminę za wiatraki

Najwyższa Izba Kontroli krytykuje gminę za to, jak przygotowywała budowę farmy wiatrowej. Zarzuca jej m. in. nielegalne działania, niegospodarność, czy zbyt słabe informowanie mieszkańców o inwestycji. Urzędnicy odpowiadają, że ocena jest krzywdząca i nierzetelna
Fajsławice: NIK punktuje gminę za wiatraki
W gminie Fajsławice powstać miała farma wiatrowa z 30 turbinami. Zainwestować chciała spółka Elektrownie Wiatrowe Kresy I, powiązana z portugalskim kapitałem. Gminie zależało, bo wiązało się to z budową nowych dróg i wpływami z podatków od turbin. Swój budżet podreperować miało też około 500 osób, z którymi zawarto umowy dzierżawy terenów pod wiatraki.

Bunt

Inwestycji sprzeciwiła się jednak część mieszkańców. - Chciałem wybudować dom, ale okazało się, że nie mogę tego zrobić, bo moja działka objęta jest strefą ochronną w związku z planowaną budową wiatraków - mówi Michał Stępniak z Ignasina. Do jego protestu przyłączyło się kilkaset osób, które obawiały się, że wiatraki powstaną zbyt blisko domów. Ostatecznie jesienią ub. roku Rada Gminy sprzeciwiła się budowie farmy w takim wymiarze i poprosiła inwestora, by przedstawił inną ofertę (gdzie będzie mniej turbin i rozlokowane będą dalej od zabudowań).

Wcześniej jednak sprawą zajęła się Najwyższa Izba Kontroli, która wzięła pod lupę kilkaset takich inwestycji w całej Polsce. Niedawno pojawił się raport po kontroli w gminie Fajsławice. Wynika z niego, że podczas przygotowywania tej inwestycji naruszono wiele przepisów.

NIK wytyka, gmina się broni

NIK wytyka m. in. to, że gmina niewystarczająco informowała mieszkańców o sprawie, czy zgodziła się, by to inwestor sfinansował zmiany w planie miejscowym, dzięki czemu mógł sam decydować gdzie i ile wiatraków powstanie. Inny z zarzutów dotyczy niegospodarności: gmina wydała prawie 68 tys. zł na zmiany w studium, a później pod wpływem narastających protestów, z niego zrezygnowała. Nielegalne miało też być zlecenie pracowni urbanistycznej opracowania zmian w planie miejscowym bez uchwały Rady Gminy.

- Z częścią tych ustaleń się nie zgadzamy. Inwestycja nie była przygotowywana w tajemnicy przed mieszkańcami, bo od 2010 roku omawiana była na każdej sesji rady, a mieszkańcy mogli w nich uczestniczyć - uważa Krzysztof Gałan, zastępca burmistrza.

Także zdaniem sekretarza gminy Jacka Kęcika ocena NIK jest nierzetelna. - Niektóre zarzuty są absurdalne. Inwestor nie miał wpływu na wszystko, a gmina nie ulegała jego presji. Dowodem jest to, że rada wstrzymała prace nad inwestycją. Jeśli chodzi o zmiany w studium, to musieliśmy zapłacić wykonawcy, bo wiązała nas umowa.

Co dalej ze sprawą?

Wójt zgłosił zastrzeżenia do kontroli i czeka na ich rozpatrzenie. Wiadomo, że inwestycja utknęła, co najmniej do przyszłych wyborów.

- Moim zdaniem powinny to zbadać organy ścigania - kwituje Michał Stępniak. NIK nie chciała się do tego odnieść, bo wciąż trwa "procedura kontrolna”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama