Od ośmiu lat lekarze nie potrafią pomóc 10-letniemu Krystianowi spod Międzyrzeca Podlaskiego. Chłopiec większość czasu przebywa w szpitalach. Po podleczeniu wraca do domu i znowu zaczyna chorować. Matka prosi o pomoc. Liczy, że ktoś w końcu powie, jak leczyć jej syna.
Janusz Włodarczyk
20.01.2006 18:40
- Krystian zachorował, jak miał rok i osiem miesięcy - mówi Beata Kaliszuk z Łózek w powiecie bialskim. - Miał biegunkę i straszne wymioty. Pielęgniarki mówiły, że może nie przeżyć. Ale udało się. Jednak od tamtej pory syn ciągle choruje.
Choroba określana jest jako astma oskrzelowa. Organizm Krystiana coraz słabiej reaguje na leki. Chłopiec przyjmował silne sterydy. Teraz, choć ma zaledwie 10 lat, musi zmagać się z nadwagą. A waży około 70 kilogramów, znacznie więcej niż jego koledzy ze szkoły. - Często siedzę w domu, bo mam zwolnienie lekarskie - mówi Krystian. - Wtedy odrabiam lekcje i oglądam telewizję albo się nudzę. Na szczęście teraz jestem zdrowy.
Matka twierdzi, że pobyt w lubelskich szpitalach nic jej dziecku nie daje. Krystian wraca co prawda podleczony, ale po krótkiej przerwie znowu zaczyna chorować. - A mnie nie stać na załatwienie łóżka w Centrum Zdrowia Dziecka, czy innych dobrych klinikach. Nawet nie wiem, jak się to robi.
Lekarz rodzinny Beata Leszczuk, która opiekuje się Krystianem, nie potrafiła określić choroby chłopca. Zaprzecza, że jego matka kiedykolwiek zwracała się do niej o skierowanie do warszawskiej kliniki dziecięcej. Twierdzi, że nie ma z tym najmniejszego problemu.
- Ale nigdy nie prosiła o takie skierowanie - twierdzi Beata Leszczuk. - Dziecko było leczone w lubelskiej klinice dziecięcej i wcale nie uważam, żeby leczenie w Warszawie było ostatnią deską ratunku. Wszyscy by chcieli, żeby efekt był natychmiastowy. Ale nieraz leczenie trwa latami.
Jeżeli ktoś może pomóc chłopcu, proszony jest o kontakt z rodziną:
tel. 0-83 372-03-39.
Komentarze