Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Sprzątnijcie to!

Urzędnicy nie stąpają po ziemi. Przynajmniej ci z Białej. I dlatego nie wiedzą, ile wysiłku trzeba włożyć w przejście nawet niedługim odcinkiem ulic Narutowicza lub Warszawskiej.
Śnieg leży od ponad tygodnia. Zniknie, gdy się rozpuści, bo miasto na razie nie zamierza go wywozić. - Dotychczasowe opady nie były duże. Jeśli następne utrudnią ruch pieszych, to podejmiemy się wywożenia, mimo że jest to bardzo drogie. Bo trzy dni wywożenia śniegu kosztuje tyle, co dwa miesiące bieżącego utrzymania dróg. Trzeba by cały budżet miasta przeznaczyć na ośnieżanie, aby dokładnie z wszystkich ulic Białej Podlaskiej usunąć śnieg - tłumaczy Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu bialskiego prezydenta. Somerlik obiecał jednak, że pryzmy brudnego śniegu znikną przynajmniej z ul. Narutowicza, z miejsca gdzie jest końcowy przystanek autobusowy. Jeśli dotrzyma słowa to pasażerowie nie będą już zmuszeni do wysiadania wprost w śniegowe grzęzawisko. Ale chodniki to nie tylko miejski ból głowy. O ich stan powinni dbać właściciele prywatnych posesji. A o to, jak się z tego wywiązują, powinna dbać Straż Miejska. Strażnicy wymierzają po kilka mandatów dziennie, ale narzekają, że nie mogą różnicować wysokości kary. - Prawo nie daje nam żadnego manewru - mówi Artur Żukowski, komendant straży. - Możemy wlepiać tylko stuzłotowe mandaty. A to zwykle zbyt dużo. Nieraz trafiamy na rodziny, które żyją tylko z jednej małej pensyjki. Trudno im wymierzyć taki mandat. Dlatego pukamy do drzwi i najczęściej psujemy ludziom krew. Staramy się jednak zrozumieć człowieka, który akurat wrócił z nocnej służby na kolei i nie może odśnieżać chodników - wyjaśnia komendant. I dodaje. - Bywają miejsca, w których trudno jest nam ustalić właścicieli posesji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama