Stefan Drabek skończył wczoraj sto lat! Od dwudziestu lat jest wdowcem. Wprawdzie po kilku latach samotności planował ponowny ożenek, ale rozczarowała go kandydatka. – Była zbyt powolna i niezaradna – mówi 79-letnia córka jubilata, Józefa Guzek. To ona, po śmierci trojga dzieci pana Stefana, opiekuje się ojcem.
22.02.2006 20:02
Pani Józefa opowiada nam, jak przez długie lata jej ojciec prowadził gospodarstwo rolne w Zaciszu: Nasze życie na roli było ciężkie. Gospodarstwo było duże. Wiele prac wykonywaliśmy ręcznie, ponad siły. Ojciec lubił dyscyplinę. Sam pościł dwa dni w tygodniu. W środy i piątki. Nigdy nie był w szpitalu. Dopiero cztery lata temu założył sobie kartę u lekarza. Jeszcze jesienią rąbał drewno. Wcześniej chodził po kilka kilometrów, by odwiedzać rodzinę. Teraz, w zimie, zrobił się trochę słabszy. Ale nie narzeka.
Wczoraj Krzysztof Rzeźniczuk, dyrektor radzyńskiego oddziału Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, wręczył jubilatowi dyplom prezesa KRUS z powiadomieniem o przyznaniu comiesięcznego dodatku do emerytury w wysokości 1900 zł. Stulatkowi gratulowali także Janusz Filipiuk, kierownik bialskiego KRUS i Waldemar Droździuk, wójt gminy Łomazy.
Stefan Drabek ma 20 wnuków, 18 prawnuków i pięcioro praprawnuków. Rodzinne świętowanie rozpoczął od mszy w kościele, a później w domu córki wypił z gośćmi szampana, zjadł bigos oraz kawałek tortu. (pim)
Komentarze