Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Organista zagrał va banque

Janów Podlaski. 60 tysięcy złotych za godziny nadliczbowe domaga się organista od byłego pracodawcy, proboszcza parafii pw. Świętej Trójcy. Żąda też przywrócenia do pracy. Wczoraj Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej przesłuchiwał świadków w tej sprawie: trzech księży, 20 parafian i wójta Janowa Podlaskiego.
Z zeznań duchownych wynika, że Piotrowi G. żyło się w tej parafii, jak u Pana Boga za piecem. W dni powszednie pracował zaledwie 2–3 godziny, a w niedzielę 5 godzin. Ich zdaniem pracy swojej nie cenił, bo np. nieterminowo prowadził księgi parafialne, a z chórem ćwiczył tylko kilka razy w roku. Księża twierdzą, że organista zdzierał z parafian spore pieniądze. Za granie podczas ślubu lub pogrzebu brał po 200–300 zł. Ledwie o 100 złotych mniej niż ksiądz za całą mszę i ceremonię ślubną lub pogrzebową. Miał ponoć namawiać młodych księży, aby z wiernych „ciągnęli, ile uważają”. Dziekan ks. Tadeusz K. wyjawił w sądzie, iż organista nie żył skromnie. – Zadawał się z młodymi dziewczynami. A organista powinien być religijny w kościele i poza kościołem. Przez pięć lat nie widziałem, aby przystąpił do komunii świętej – mówił duchowny. Kiedy w kwietniu 2005 roku organista nie pojawił się w pracy, otrzymał od proboszcza upomnienie, a później zwolnienie dyscyplinarne. Wtedy ściągnął do parafii inspekcję pracy. Straszył proboszcza, że go opisze w prasie. Przed sądem zarzucił księdzu, że za bardzo polubił jego żonę i dlatego się go pozbył. (pim)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama