Kiła powróciła
Pierwszy raz od 50 lat kiła zaczęła rosnąć w siłę. Rozprzestrzenianiu się choroby sprzyja niewierność w związkach, wybuch syfilisu za wschodnią granicą oraz zaprzestanie profilaktyki, czyli słynnego WR.
- 13.08.2006 21:04
Dr Bogusław Wach, kierownik Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Lublinie mówi, że są dwie grupy, które \"łapią” francę. - Młodzi, do 25. roku życia. A także panowie po 50., dla których to ostatni oddech kaczuchy - dodaje żartobliwie.
Syfilisem jest zakażonych trzykrotnie więcej osób niż HIV. Szacuje się, że co roku na kiłę zapada kolejne 10 tys. Polaków. Tego roku liczba infekcji może być jeszcze większa. - A przecież nie wszystkie przypadki chorób przenoszonych drogą płciową są rejestrowane. Lekarze, szczególnie z gabinetów prywatnych, nie dopełniają obowiązku zgłaszania zachorowań - mówi prof. Sławomir Majewski, dyrektor Centrum Diagnostyki i Leczenia Chorób Przenoszonych Drogą Płciową w Warszawie. - Zakażeni nie chcą też ujawniać personaliów partnerów seksualnych, nie mówią im, aby się zgłosili do lekarza.
Wśród pacjentów są m.in. turyści powracający z Azji, w tym Tajlandii, gdzie kiła jest rozpowszechniona. Coraz więcej zainfekowanych przyjeżdża z Europy Wschodniej. Na Białorusi i Ukrainie to obok HIV druga epidemia. - Rozprzestrzenianiu się zagrożenia sprzyja w Polsce łatwy dostęp do agencji towarzyskich i prostytucji przydrożnej - dodaje prof. Majewski.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ma kiłę. Pierwsze jej objawy - owrzodzenie na narządach płciowych, wysypkę na ciele, objawy grypowe - lekceważą, bo po kilkunastu dniach dolegliwości mijają.
- Podleczą się jakimś antybiotykiem znalezionym w domowej apteczce - mówi Wach. - Do lekarza trafiają w dalszych stadiach choroby. Kiłę często wykrywamy u kobiet w ciąży. Płód rodzi się wtedy z kiłą wrodzoną. W minionych latach stosowano profilaktykę, słynne WR, co pozwalało wyplenić zagrożenie. Z profilaktyki zrezygnowano. Nie ma pieniędzy.
Profesor Majewski dodaje, że w ubiegłym roku przebadano 100 tys. osób na choroby weneryczne. To 70 proc. badań wykonywanych 5 lat temu, a jedynie 15 proc. badań sprzed 10 lat.
Bezpłatne badania wykrywające kiłę przygotowała Wojewódzka Przychodnia SkórnoWenerologicznej przy ul. 3 Maja w Lublinie. Badania poprzez pobranie krwi odbędą się 26 sierpnia, w sobotę w godz. 8–13. Trzeba wziąć ze sobą numer PESEL i zgłosić się do pokoju nr 13. Wynik będzie tego samego dnia. W przychodni dyżurować będzie lekarz, u którego można zasięgnąć porady.
Reklama
Komentarze