Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jednak mógł się zawalić

Nie jesteśmy na sto procent pewni, że nic się nie stanie - mówią włodarze lubelskiego MOSiR-u o dachu pływalni przy al. Zygmuntowskich. Chociaż jeszcze dwa miesiące temu zapewniali, że konstrukcja jest bezpieczna.
O złym stanie dachu pływalni piszemy od dawna. Konstrukcja pochodzi z końca lat 70-tych. W 1978 r. zawaliła się część pokrycia. Całe szczęście w środku hali nikogo nie było. Po katastrofie dach przebudowano. Zarządcy obiektu usunęli ciężki betonowy strop i położyli lekkie pokrycie. W takich stanie dach przetrwał do końca lat 90-tych. W 2001 r. na stropie pojawiły się groźne zacieki. W zagłębieniach na dachu gromadziła woda, która zaczęła się przedostawać do środka. MOSiR prowizorycznie naprawił cieknący dach zaznaczając, że kompleksowa przebudowa jest niezbędna. Tyle, że od kilku lat w miejskiej kasie brakowało na to pieniędzy. Dopiero po zimowej tragedii w Katowicach, radni z Komisji Sportu, Turystyki i Wypoczynku Rady Miasta zlecili sporządzenie dokładnej ekspertyzy dachu. Badania przeprowadził wiosną Instytut Techniki Budowlanej z Warszawy. Ich wyniki trafiły do MOSiR przed wakacjami. Według MOSIR-u wynikało z nich, że konstrukcja dachu jest bezpieczna i nie grozi zawaleniem. Władze ośrodka zdecydowały, że trzeba jedynie naprawić pokrycie. Prace ruszyły w lipcu i miały zakończyć się przed 1 września. Okazuje się jednak, że basen będzie zamknięty do połowy października. Bo jednak dach trzeba gruntownie przebudować. Skąd ta nagła zmiana? - Ekspertyzy mają to do siebie, że można je różnie interpretować - tłumaczy Mariusz Szmit, dyrektor ośrodka. - Jeszcze raz konsultowaliśmy się z ekspertami. Dach trzeba poddać poważniejszemu remontowi, niż początkowo myśleliśmy. Oprócz pokrycia trzeba też zająć się elementami konstrukcyjnymi. • Czy to oznacza, że dotychczasowa konstrukcja dachu groziła zawaleniem? - Eksploatacja basenu byłaby dopuszczalna. Ale jest pewne ryzyko - odpowiada Szmit. - Nie jesteśmy w stu procentach pewni, że nic się nie stanie. Lepiej dmuchać na zimne. Stąd decyzja o remoncie. Prace budowlane pochłoną od 350 do 400 tys. zł. I potrwają do 10 października. Pływacy wrócą do basenu kilka dni później. Na przyszły rok MOSiR zapowiada gruntowny remont całej hali, łącznie z wymianą okładzin w niecce basenu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama