Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dorwać szczerego Huberta

Policja przeczesuje wszystkie dworce i schroniska dla bezdomnych. I dokładnie legitymuje koczujących tam mężczyzn. Szukają Huberta H., bo nie stawił się na rozprawie.
Lublin. Na Dworcu Głównym PKS nie spotkaliśmy ani jednego bezdomnego. Podobnie na Dworcu Głównym PKP. Jak nigdy. Przed budynkiem stał za to policyjny radiowóz. A w poczekalni pracownicy Straży Ochrony Kolei wynosili właśnie kartony z dobytkiem jednego z bezdomnych. - My tu ich wszystkich znamy - mówi sokista. - A te pudła? To zostawił jeden z nich. Zawsze znosi tu takie rzeczy, a kiedy próbujemy je zabrać, to krzyczy na cały dworzec, że niby go bijemy. Poszukiwany Hubert H. ma 31 lat i pochodzi spod Leszna. W grudniu ub. roku pijany mężczyzna \"puścił długą wiązankę” na widok policjantów legitymujących go na dworcu Warszawa Centralna. W \"wiązance” znalazły się też niecenzuralne słowa pod adresem prezydenta RP. Policjanci skierowali sprawę do prokuratury, a ta przesłała do sądu akt oskarżenia. Hubertowi H. grożą trzy lata więzienia. Proces miał się zacząć w czwartek. Ale się nie zaczął, bo bezdomny nie dostał wezwania na rozprawę. Za Hubertem H. rozesłano list gończy. Zaczęły się ogólnopolskie poszukiwania mężczyzny. - Policja już była. Ze trzech ich przyszło. Wszystkich nas spisywali - mówi Janusz B., którego spotkaliśmy na pl. Dworcowym w Lublinie. Był lekko zawiany. - Ja wiem, o kogo im chodzi. O Huberta. Był tu przedwczoraj, młody chłopak, trzydzieści parę lat. Z Wybrzeża pochodzi - opowiada mężczyzna. Imię i wiek się zgadza. Tyle, że Hubert H. nie jest z Wybrzeża. Bezdomni mówią wprost: policja jest nadgorliwa. - A co on takiego powiedział? To, co myśli pół Polski - oburza się inny mężczyzna, spotkany obok dworca. Nie chce się przedstawić. Hrubieszów. - W kontenerze na śmieci leży człowiek, najprawdopodobniej nie żyje - taką informację przyjęła miejscowa policja. Na miejsce pojechał patrol, wezwano karetkę pogotowia. Mężczyzna spał jak zabity. Po długich namowach opuścił legowisko. Okazało się, że nie był Hubertem H. - Nie ma jakichś specjalnych poszukiwań - twierdzi tymczasem Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. - Na dworcach i tak jesteśmy codziennie. To kwestia legitymowania bezdomnych. Do tej pory nie mieliśmy sygnałów, by ten mężczyzna przebywał na Lubelszczyźnie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama