Dorwać szczerego Huberta
Policja przeczesuje wszystkie dworce i schroniska dla bezdomnych. I dokładnie legitymuje koczujących tam mężczyzn. Szukają Huberta H., bo nie stawił się na rozprawie.
- 25.08.2006 18:06
Lublin. Na Dworcu Głównym PKS nie spotkaliśmy ani jednego bezdomnego. Podobnie na Dworcu Głównym PKP. Jak nigdy. Przed budynkiem stał za to policyjny radiowóz. A w poczekalni pracownicy Straży Ochrony Kolei wynosili właśnie kartony z dobytkiem jednego z bezdomnych. - My tu ich wszystkich znamy - mówi sokista. - A te pudła? To zostawił jeden z nich. Zawsze znosi tu takie rzeczy, a kiedy próbujemy je zabrać, to krzyczy na cały dworzec, że niby go bijemy.
Poszukiwany Hubert H. ma 31 lat i pochodzi spod Leszna. W grudniu ub. roku pijany mężczyzna \"puścił długą wiązankę” na widok policjantów legitymujących go na dworcu Warszawa Centralna. W \"wiązance” znalazły się też niecenzuralne słowa pod adresem prezydenta RP. Policjanci skierowali sprawę do prokuratury, a ta przesłała do sądu akt oskarżenia. Hubertowi H. grożą trzy lata więzienia.
Proces miał się zacząć w czwartek. Ale się nie zaczął, bo bezdomny nie dostał wezwania na rozprawę. Za Hubertem H. rozesłano list gończy. Zaczęły się ogólnopolskie poszukiwania mężczyzny. - Policja już była. Ze trzech ich przyszło. Wszystkich nas spisywali - mówi Janusz B., którego spotkaliśmy na pl. Dworcowym w Lublinie. Był lekko zawiany.
- Ja wiem, o kogo im chodzi. O Huberta. Był tu przedwczoraj, młody chłopak, trzydzieści parę lat. Z Wybrzeża pochodzi - opowiada mężczyzna. Imię i wiek się zgadza. Tyle, że Hubert H. nie jest z Wybrzeża.
Bezdomni mówią wprost: policja jest nadgorliwa. - A co on takiego powiedział? To, co myśli pół Polski - oburza się inny mężczyzna, spotkany obok dworca. Nie chce się przedstawić.
Hrubieszów. - W kontenerze na śmieci leży człowiek, najprawdopodobniej nie żyje - taką informację przyjęła miejscowa policja. Na miejsce pojechał patrol, wezwano karetkę pogotowia. Mężczyzna spał jak zabity. Po długich namowach opuścił legowisko. Okazało się, że nie był Hubertem H.
- Nie ma jakichś specjalnych poszukiwań - twierdzi tymczasem Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. - Na dworcach i tak jesteśmy codziennie. To kwestia legitymowania bezdomnych. Do tej pory nie mieliśmy sygnałów, by ten mężczyzna przebywał na Lubelszczyźnie.
Reklama
Komentarze