Salmonella w welonie
Wesele w podlubelskiej Turce goście zapamiętają chyba do końca życia. Przyjęcie na 78 osób zakończyło się dla połowy z nich bardzo wysoką gorączką, bólami brzucha, biegunką i wymiotami. Wraz z weselnymi przysmakami najedli się najprawdopodobniej pałeczek salmonelli. To największe zatrucie w tym roku.
- 30.08.2006 20:14
Wczoraj było wiadomo, że zachorowało 36 osób. Wielu musiało się położyć do szpitala.
- Mamy urwanie głowy - mówi prof. Roma Modrzewska, szef Kliniki Zakaźnictwa w Lublinie. -Teraz w klinice jest kilkanaście osób z tego wesela. Ponieważ brakuje nam miejsc w salach, muszą leżeć na korytarzu. Kilkoro już wypisaliśmy do domu. U sumie będzie tych weselników około 20. Ale to nie wszystko. Lżejsze przypadki załatwiamy w izbie przyjęć, bez hospitalizacji.
Lekarze mówią, że to najprawdopodobniej zatrucie salmonellą. Wskazują na to objawy choroby. Ale czekają jeszcze na ostateczne wyniki. Dochodzenie epidemiologiczne prowadzi też sanepid.
- To pierwsze w tym roku zbiorowe zatrucie - mówi Barbara Tłuczkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Wesele odbywało się w sobotę w barze w Turce. Ale nie wiadomo, czy to bar zawinił. Posiłki dostarczyli organizatorzy wesela, np. własne wypieki, do których używa się jaj.
Sanepid ustala winowajcę. Pobrano do badań próbki wszystkich potraw weselnych. A także wymazy ze sprzętu barowego, od chorych i personelu. Na wszelki wypadek bar został zamknięty do czasu zakończenia dochodzenia.
- Ponieważ na weselu bawili się także goście z Warszawy i Sandomierza, do tamtejszych stacji sanepidu wysłaliśmy prośby o dotarcie do tych osób i porozmawianie z nimi - dodaje dyr. Tłuczkiewicz.
Inspektorzy sanepidu mają nadzieję, że więcej chorych z wesela w Turce już nie będzie. - Objawy salmonelli pojawiają się do 72 godzin - mówi dyr. Tłuczkiewicz. - Kto miał zachorować, już zachorował.
Na szczęście salmonella oszczędziła parę młodą. Nowożeńcy czynnie zaangażowali się w dochodzenie prowadzone przez sanepid. Pomagają w ustalaniu listy gości i dotarciu do nich.
Reklama
Komentarze