Reklama
Pieskie życie
Po naszej interwencji Ratusz wreszcie odpowiedział wolontariuszkom, które od miesięcy prosiły o możliwość opieki nad psami w schronisku przy Pancerniaków. Miasto uznało, że nie może polecić administratorkom placówki, by przyjęły wolontariuszki.
- 31.08.2006 19:20
Mimo że to Ratusz utrzymuje schronisko. Urzędnicy twierdzą, że nie mogą też podpisać z ochotniczkami umowy zezwalającej im na bezpłatne niesienie pomocy psom. Ale nie stawiają przeszkód „w zakresie wypracowania innej formy współpracy”.
O to będzie ciężko, bo dziewczyny odważnie mówią o tym, co dzieje się za kratami schroniska: niekontrolowanym rozmnażaniu się zwierząt. – To żadna zbrodnia, jak się uśpi raz na jakiś czas szczeniaki – oburza się po naszym tekście Alfreda Mydlarz ze schroniska.
To w Lublinie. A gdzie indziej...
– Ciąże w schronisku?! Nie ma takiej możliwości – mówi Marcin Kolasa, pracownik psiego azylu w Jeleniej Górze. Tamtejsza placówka wręcz apeluje do mieszkańców, by na ochotnika pomagali w opiece.
Lubelskie wolontariuszki nie zamierzają się poddać. – Zgłosili się już do nas prawnicy, którzy bezpłatnie obiecali nam pomóc. Planujemy założyć stowarzyszenie – zapowiada Dorota Kwiatkowska. – I będziemy walczyć. (mag)
Chcesz pomóc lubelskim nieformalnym wolontariuszkom? Napisz: poczta@schronisko–zwierzaki.lublin.pl
Data dodania:
31.08.2006 19:20
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze